Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić
Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić
0
Podcast o osobistej skuteczności, który omawia techniki i strategie poprawy efektywności bez ulegania politycznej poprawności. Skierowany do osób pragnących zwiększyć swoją produktywność i osiągać cele w życiu zawodowym i prywatnym. Autor dzieli się praktycznymi radami i inspiracjami, często odnosząc się do filozofii zen i jaskiniowca jako metafor prostoty i skupienia.
Epizodes
-
Bartek Kubkowski & Rafał Mazur – zapowiedź i fragment programu „Życie mniej wygodne” 29.09.2026 1h 22minZa każdym razem gdy się poddasz i zrezygnujesz, oddajesz głos na przyszłość której nie chcesz. Za każdym razem gdy się nie poddasz i dalej robisz swoje, oddajesz głos na przyszłość, której pragniesz. Ten program jest o tym jak się nie poddawać. Opowie Ci o tym, w rozmowie ze mną, sam Bartek Kubkowski. Jedyna osoba w historii ludzkości, która przepłynęła Bałtyk wpław. 6 lat przygotowań. 5 prób. 55 godzin płynięcia non-stop. Program ten – podobnie jak wyczyn Bartka – jest absolutnie unikalny. Omawiamy w nim bowiem, w formie ciekawej, głębokiej i użytecznej rozmowy, co robiliśmy przez 6 lat wspólnej pracy, podczas 5 prób na samym Bałtyku i jak Bartek radził sobie z dyskomfortem, cierpieniem, bólem, lękiem i wątpliwościami. Program jest odpowiedni dla każdego, kto ma ambicje. Sprawdzi się tak u sportowców, jak i przedsiębiorców, pracodawców, pracowników, uczniów czy studentów. Uczy bowiem nie tylko tego jak wygrywać, ale przede wszystkim tego, jak przygotowywać się do wygrywania poprzez budowanie odpowiedniej tożsamości. Zatem, jeśli chcesz zajrzeć za kulisy naszej 6-letniej współpracy i jeśli interesuje Cię jak nasze doświadczenia przełożyć na Twoje życie – ten program jest dla Ciebie. Na program składa się 11 plików MP3 o łacznej długości około 14 godzin. (ostatnie 3 z 11 plików audio oraz PDF zostaną dodane do końca września 2026). -
o czym jest BYĆ i MIEĆ 2 [oraz krótki fragment programu] 11.02.2026 25minTo nie jest "typowy" wpis - chciałem Cię tylko poinformować, że po 9 miesiącach (uffff!) skończyłem pracę nad BYĆ i MIEĆ 2: High Performance. Nie chcę tu go wychwalać albo reklamować, dlatego zrobimy tak: wypiszę to co w BiM 2 omówiłem i to pomoże podjąć Ci decyzję, czy chcesz go kupić czy też nie. W pierwszej kolejności o tym, dla kogo jest BYĆ i MIEĆ 2: dla ludzi w biznesie dla ludzi w korporacjach dla ludzi w polityce dla sportowców dla ludzi w jednostkach specjalnych oraz dla wszystkich tych, których interesuje sięganie po więcej Dla kogo NIE jest BiM2? Bez wątpienia nie jest to program dla początkujących. NIE polecam również zaczynania przygody z ZenJaskiniowca od tego właśnie programu... Najbardziej skorzystają ci, którzy już znają moją twórczość, moje programy, moje podcasty, szczególnie BYĆ i MIEĆ 1. Pomimo tego, że BYĆ i MIEĆ 2 pomyślane jest jako program niezależny. Czyli - dobrze jest mieć bazę i przerobić to co było wcześniej, jeśli jednak tak się nie stało, nie ma szczególnego problemu. Jest to zatem program dla tych, którzy pracowali już z moimi materiałami i dla tych, którzy chcą spojrzeć na siebie, swoje możliwości oraz na świat w inny, lepszy sposób. Wiele w programie tym elementów, z którymi ja się spotkałem po raz pierwszy. WSTĘP - wstępu nie ma, bo od razu przechodzimy do rzeczy. ROZDZIAŁ 1 - Obi Wan Nairobi Czy aby napewno mental jest najważniejszym elementem High Performance? I czy aby na pewno najlepszym sposobem poprawy swojego mentalu jest praca nad nim bezpośrednio? Czym jest model MUSK? Jakie są dwie podstawowe przeszkody na drodze do wyjątkowych osiągnięć? Czego i High Performance uczą nas MrBeast, Matthew McConaughey i Anthony Hopkins? oraz czy skupianie się na detalach ma jakikolwiek sens? ROZDZIAŁ 2 - ALL BLACKS Czy High Performance polega na połączeniu się pod tradycję czy też na odrzuceniu jej? Dlaczego Juliusz Cezar popłakał się na widok pomnika Aleksandra Wielkiego? Jak pracować nad tym czego nikt nie będzie mógł ci odebrać? TO-DO-LIST vs TO-BE-LIST Jakie jest 5 pytań, które pomogą kształtować twoją nową, lepszą tożsamość? Jakich 3 mantra uczeni się wszyscy zawodnicy All Blacks? Jak postrzegać presję by cię wzmacniała? oraz na czym polega model czerwonej głowy / niebieskiej głowy? Czego tresura psów uczy o High Performance u ludzi? Jak w 3 krokach radzić sobie w sytuacji presji przy bardzo wysokich stawkach? Jakie są pułapki pogoni za większą pewnością siebie oraz do czego prowadzi wygrywanie tylko tego momentu... ROZDZIAŁ 3 - MACHIAVELLI dlaczego silni potrzebują konfliktów i godnego wroga? Czy jest jego prawie nieznana ale absolutnie rewolucyjna koncepcja UNO SOLO (oraz jakie są dalekosiężne jej konsekwencje) Do jakiej pozycji powinien dążyć każdy ambitny człowiek? Czy ekspansja jest dobrym pomysłem - a jeśli tak, to jaka? Jaka była główna - a często jedyna - motywacja wielkich historycznych postaci? (nie, nie chodzi o próżność) W jaki sposób High Performance wiąże się z koniecznością - czyli de facto z brakiem wyboru i wolności Która z konieczności musi być dla Księcia najważniejsza? Co powinno być jedynym hamulcowym pogoni za więcej? Na czym polega myślenie w kategoriach konieczności? i dlaczego starożytni byli silniejszymi ludźmi niż współcześni? Jaki jest jedyny sposób na osiągnięcie nieśmiertelności? Czym dla Machiavellego było "dobre, szczęśliwe życie"? W jaki sposób zrozumieli ludzkiej kondycji prowadzi w logiczny sposób do sięgania po więcej? Czym u Maka było pojęcie prawdy faktycznej (rzeczywistej) i jakie są konsekwencje tego pojęcia? Czy twoja religia aby na pewno cię wzmacnia? Co jest jedynym gwarantem skutecznego działania? Jaką jest "etyka" w wykonaniu Machiavellego? Jaka jest jego psychologia High Performance i czym są LEW, LIS, SPIRITO i AMINO? Dlaczego musisz być bardziej zwierzęciem niż człowiekiem i dlaczego szkoda czasu na "doskonalenie" duszy? Dlaczego najważniejszą niezależnością jest niezależność od własnych automatyzmów? Jak stać się (bardziej) niezależnym od kaprysów losu? Świat jako scena konfliktu pomiędzy siłą jednostki z siłą Natury i Chaosu Dlaczego "psychologia" Machiavellego jest "anty-psychologią" i dlaczego jest ci ona potrzebna? Dlaczego twoja natura, wychowanie i twoje traumy nie mają żadnego znaczenia? Na czym polega jego potężna koncepcja powrotu do lęku pierwotnego? Dlaczego odczuwanie strachu i lęku jest korzystne i rozsądne? Dlaczego Machiavelli zajmuje się tylko tym światem i w jaki sposób dzielił on ludzi? oraz kim jest dla niego człowiek mądry z kim człowiek głupi ROZDZIAŁ 4 - NAPOLEON Dlaczego Bonaparte jest historycznym fenomenem? Kiedy Napoleon przełamał się psychologicznie? Przeznaczenie vs Los według Napoleona Jaka jest rola kalkulacji w High Performance? W jaki sposób Napoleon uwiarygodnił wszystko to o czym pisał Machiavelli? Kim był dla niego geniusz i jak tym geniuszem zostać? Jaką umiejętność mają wszyscy wielcy ludzie? Co robić być mieć w życiu farta? Dlaczego Napoleon wolał "mieć szczęście" niż "być szczęśliwym"? Co cenił sobie u żołnierzy a co u generałów i dlaczego lepiej brać przykład z tych drugich? W jaki sposób wypełnia się swoje przeznaczenie? Dlaczego podążanie ze wydarzeniami może być lepsze niż próby kontrolowania ich? Czy aby napewno Napoleon miał wielki plan? Dlaczego siła woli jest przereklamowana i jak odnieść wielki sukces (prawie) bez niej? Dlaczego czytanie kontekstu jest ważniejsze niż tworzenie wizji? Jak wyglądało "równanie sukcesu" Napoleona? Dlaczego historię uznawał za jedyną prawdziwą filozofię? I co doradził własnemu synowi w kontekście władzy i potęgi? Dlaczego tak wiele rzeczy postrzegał jako "sentymentalizm" i "zabobony"? (i jak przenieść to na swój sukces) Co było podstawą jego "psychologii sukcesu"? Jaka jest cena wielkości? Dlaczego chwała bez szlachetności jest niczym? I dlaczego wielkimi ludźmi rządzi strach przed byciem zapomnianymi? Dlaczego doświadczanie szczęścia i przyjemności uważał za niebezpieczne I w jaki sposób postrzegał swoje życie (skrajnie ważne!) Co robić by myśl prowadziła do działania a nie do kolejnych myśli? W jaki sposób kreować swój wizerunek i dlaczego udawanie jest świadectwem (niezbędnym) samokontroli? Dlaczego jego biograf McLynn uznawał Napoleona za człowieka podwójnego i w jaki sposób Bonaparte całkowicie zmienił swoją tożsamość? W jaki sposób potrafił połączyć swój "romantyczny epicki sen" z byciem skutecznym i pragmatycznym? Jaka, w osiąganiu sukcesu, jest rola wyobraźni, siły i kalkulacji? Jaka była struktura świata Napoleona? Na czym polegało - w jego przypadku - bycie "artystą władzy", "poetą działania" i "skałą ciśniętą w kosmos"? W jaki sposób budować swój mit i jak stworzyć nowe JA, które działa w oparciu o swój potencjał? Dlaczego chwalił zimne serce, chłodną głowę i brak sentymentów? W jaki sposób myślał by pozyskiwać energię i czym jest Energia Emocjonalna oraz Emocjonalna Dominacja? Kogo i za co podziwiał? oraz jakie DWIE cechu uważał za najważniejsze? Jaka jest struktura charyzmy oraz jak powiększyć swoją by móc porywać tłumy W jaki sposób przeszedł od pesymizmu i myśli samobójczych do bycia władcą Europy? Dlaczego porównywanie się z innymi jest korzystne i kluczowe? oraz dlaczego ptaki od tysięcy lat budują w ten sam sposób gniazda? Jak być "wielkim wbrew sobie"? I za co cenił w sobie bojaźliwość? Dlaczego nie możesz liczyć na zrozumienie innych ludzi oraz dlaczego nie mógł pozwolić sobie na wrażliwość? Jak postrzegał ludzi, którymi rządził i dowodził oraz jaki postrzegał ludzką naturę? Czy wierzył w swój własny PR i co łączyło go z Oktawianem Augustem? Dlaczego nienawidział teorii i przede wszystkim jak przesunął granicę wielkości? ROZDZIAŁ 5 - ZAKOŃCZENIE Na czym polega pogodzenie się z własną śmiercią i jak pomaga komandosom Delta Force? W jaki sposób szczelna obrona pomaga w pewnym ataku (wg. Johna Danahera) Dlaczego "tylko ignoranci nie spodziewają się trudności"? Co jest najważniejszym zadaniem trenera mistrzów i dlaczego umiejętności ważniejsze są od talentu. Całość programu to 7 plików MP3 o łącznej długości około 5 godzin. -
Sam OVENS – jak przejść z milionów w miliardy mając więcej frajdy i radochy 26.11.2025 1h 39minBył kiedyś guru branży konsultingowej, zarabiającym nawet 30 mln $ rocznie, ale nagle zniknął. Sprzedał biznes, usunął większość kont z mediów społecznościowych. Odrodził się jako założyciel i szef platformy edukacyjnej SKOOL. SKOOL jest bardziej kolejną platformę społecznościową niż edukacyjną. Skupiają się na niej ludzie, którzy chcą się czegoś uczyć od tych, którzy chcą ich tego uczyć. Pojawiają się głosy, że obecna wycena tego biznesu przekroczyła miliard dolarów. Obecnie SKOOL ma około 15-16 milionów użytkowników, którzy zostawiają na platformie ponad 1 miliard dolarów rocznie. Celem jest 1 miliard użytkowników. Dojście do pierwszego miliona userów zajęło im 4 lata. Teraz milion kolejnych pojawia się co 20 dni. Skool jest firmą prywatną, więc jej wartość nie jest znana, ale dochody za 2025 przekroczyły 25 milionów dolarów. Obecnie SKOOL ma około 15-16 milionów użytkowników, którzy zostawiają na platformie ponad 1 miliard dolarów rocznie. Jest jednym z najbardziej popularnych biznesów i sposób zarabiania pieniędzy w USA. Skool jest firmą prywatną, nie musi więc “chwalić się” swoimi dochodami, jednak mówi się o tym, że jej przychody za 2025 wynosić mają 26,6 miliona i rosną z roku na rok geometrycznie. Co ciekawe, zmiana z Consulting.com na inny biznes - w tamtym czasie - nie miała żadnego sensu i opierała się jedynie na przeczuciu. A może jednak miała? POZYTYWNA MOC HEJTERÓW “Odkochałem się w Consulting.com - mówi Sam OVENS - bo praca, którą musiałem wykonywać nie pasowała bo mojej osobowości. Nie lubię mówić do kamery, plus to co robiłem drażniło część ludzi. Pojawiła się krytyka i wiem co zaraz powie część ludzi - Jebać hejterów - ale problem polegał na tym, że czasami się z nimi zgadzałem. Część z tego co mówili była autentycznie pomocna. Bo jeśli nie podoba mi się to co robię, jeśli nie mam z tego przyjemności a dodatkowo ludzie mówią mi, że jestem w tym sztuczny - to być może dlatego, że tak jest.” Mało osób stać na to, by spojrzeć na krytykę obiektywnie (przy okazji - nie każda krytyka to hejt) i rozważyć, czy nie jest aby przypadkiem zasadna. Lepiej odgrażać się, że masz w dupie co pomyślą sobie inni - jeśli jednak jesteś w biznesie i ci inni to twoi klienci i potencjalni klienci, ten rodzaj “wdupiemania” jest mocno ryzykowny. “Większość ludzi chce odnieść sukces za wszelką cenę, więc nie zwraca uwagi na takie rzeczy [ja na przykład to, czy lubią to co robią lub czy nie są w tym sztuczni]. Ale po tym jak będziesz na szczycie przez jakiś czas, zaczynasz się zastanawiać - ok, odniosłem sukces, ale czy aby na pewno we właściwej kategorii… Przynajmniej ja myślę w ten sposób cały czas…” To co podoba mi się w Samie najbardziej, to przebijanie mitów, którymi branża rozwoju osobistego i sukcesu tak bardzo lubi się brandzlować. A będzie tu tego dużo. Kiedy ja startowałem, lata temu, z moim biznesem konsultingu, trafiłem na Sama, ale, nie podobała mi się jego energia i miałem wrażenie że się męczy. Dlatego uczyłem się od innych ludzi. Miałem rację, jak się po latach okazuje. Na całe szczęście - szczególnie dla niego - OVENS również to rozumiał, dlatego postanowił zabrać swoje zasoby gdzie indziej - i odniósł jeszcze większy sukces. “Żeby robić to co miałem robić, musiałem założyć maskę, bo ani nie sprawiało mi to przyjemności ani nie było zgodne z tym czego chciałem. Byłem trochę jak artysta, który na scenie udaje kogoś kim nie jest.” Żyjemy w tak fejkowych i sztucznych czasach, że bycie autentycznym jest strategią na wyróżnienie się. I nie chodzi mi o życie hasłami - co ludzie uwielbiają - pierdoły typu “transparentność” i tak dalej, tylko robienie tego w co wierzysz i co autentycznie wychodzi ze środka, jednocześnie - w kontekście biznesu - trzymając puls na aspekcie popytu. “SKOOL pasuje mi znacznie bardziej, bo to nie ja a użytkownicy odgrywają główną rolę. A to pasuje mi znacznie bardziej, bo lubię być w tle i udoskonalać produkt. Przestałem być “pół-celebrytą’ - ta rola nigdy mi nie pasowała - i zamiast tworzyć treści, stworzyłem platformę, która pozwala innym dzielić się swoimi.” A to wszystko, po części dlatego, że słuchał głosu swojego oraz części narzekających - o czym porozmawiamy sobie jeszcze później. WADY NADMIERNEJ DYSCYPLINY Pod koniec 2018, Sam, jeszcze w poprzednim wcieleniu, wrzucił na YT prawie 2h prezentację o tym jak wyrobić w sobie dyscyplinę jak u mnicha. Jednak od tego czasu sporo się zmieniło: “Zrozumiałem, że jeśli coś jest nieprzyjemne, być może jest z tym coś nie tak. Jak już wspomniałem, większość ludzi po prostu chce odnieść sukces, niezależnie od wszystkiego. Więc są gotowi na dużą ilość bólu. Ale kiedy już odniesiesz sukces, łatwo dojść do wniosku, że na dobrą sprawę możesz zajmować się czym chcesz i również wygrywać.” Sam przecenia możliwości trzeźwej oceny sytuacji u ludzi - większość ludzi nigdy nie dojdzie do takiego wniosku, chociaż, generalnie i dla większości z nich byłby prawdziwy. “Czyli, że nie musisz robić tego co obsysa. No bo sam zobacz: które produkty odnoszą sukces? Te, które sprawiają, że ludzie czują się lepiej.” Dla mniej uważnych to jedna z najważniejszych lekcji biznesu i marketingu - tworzenie produktów i usług, które sprawiają, że ludzie czują się lepiej. “Różnica między produktem dobrym i złym polega na tym, jak sprawia on, że ludzie się czują. A tym samym, by stworzyć coś wspaniałego, musisz mieć kontakt z odczuciami. Jak to sprawi, że użytkownicy będą się czuli? Więc owszem, zapewne możesz odnieść sukces robiąc rzeczy wbrew sobie i harując. Ale pytanie brzmi - jak to samo możesz robić w sposób, który ci odpowiada? Bo jeśli znajdziesz taki sposób, zadziała on prawdopodobnie znacznie, znacznie lepiej.” To przyjemniejsze i łatwiejsze podejście, zdaniem Sama, jest zazwyczaj rodzajem luksusu, wyższej potrzeby tych, którzy już są na jakimś poziomie, i którym zgadza się stan konta, ale nie zgadza się odczucie we flakach. Co nie oznacza, że nie można z tego typu “luksusem” wystartować. Bo można. Jednak większość ludzi tego nie wie, więc wybiera modele oparte na dyscyplinie i rozwiązaniach “siłowych”. Co jest logiczne, bo brakuje nam zazwyczaj wszystkiego - osiągnięć, wiary, dowodów. Wracając do tematu dyscypliny: “Wciąż jestem zdyscyplinowany - nie zrozum mnie źle - ale nie jestem usztywniony [chodzi o to, że nie wierzy w to, że jeden sposób, jeden system, czy jedna metoda jest rozwiązaniem wszystkiego - a tym samym, używa i dyscypliny i elastyczności]. Moja mnisia dyscyplina polega na tym, że się pojawiam [jak w tym znanym powiedzeniu Woody Allena -’ 80% sukcesu to po prostu się pojawić’]. Każdego dnia wstaję rano - prawie zawsze o tej samej godzinie i przychodzę do pracy i ciężko pracuję - ale to co robię podczas dnia pracy jest luźne, płynne i elastyczne. Kiedyś miałem rozpiskę i grafik na wszystko - i oby nic tego porządku dnia nie zburzyło! Ale już tego nie robię, chociażby dlatego, że muszę znacznie bardziej się ‘rozpraszać’ - mamy różne zespoły pracujące nad różnymi aspektami w SKOOL. Jeśli jeden z tych zespołów utknął, wstrzymuje wszystkie pozostałe, więc nie mogę pozwolić sobie na z góry ustalony grafik. Co z tego, że masz plan, jeśli pojawia się coś, co zadziała jeszcze lepiej? Cel najwyższy i plan najwyższy się nie zmieniają - to nie jest tak, że co chwilę zmieniam firmy albo że co chwilę wypuszczamy inny produkt. Kierunek jest jeden - zmieniają się niuanse i poziom frajdy z pracy.” Po pierwsze - Sam, jako osoba inteligentna i skuteczna, bardzo często używa słowa niuanse, co będzie tu widać i słychać. To synonim słowa kontekst, w kontekst jest królem. Po drugie, Sam mówi o tym, żeby nie być człowiek z młotkiem, dla którego wszystko wygląda jak gwóźdź. A tak większość ludzi rozumie dyscyplinę i ‘laserowe skupienie’ - obrać cel, jedną drogę do celu i robić ciągle to samo, żeby się srało i paliło, niezależnie od tego co mówią ci flaki, okoliczności i wyniki. Zamknąć oczy i z okrzykiem rzucić się na strzelające CKM-y. Dlaczego? Paradoksalnie dlatego, że tak jest łatwiej. Ogólnie, jeśli zastanawiasz się dlaczego ludzie robią to co robią to odpowiedź brzmi - tak jest IM łatwiej. To może nie być ani łatwiejsze ani logiczne dla ciebie - ale jest dla nich. Celem SKOOL jest 1 miliard użytkowników. Ten cel się nie zmienia. Jest stały. Zmieniają się natomiast metody osiągania tego celu. Logiczne? Logiczne, prawda? To dlaczego nie robisz tego w swoim życiu, w innych kontekstach? Przy okazji metody na człowieka z młotkiem, kilka miesięcy temu pojawiła się informacji o polskiej frutariance, która zmarła w wyniku wyniszczenia na Bali. Sam cel był szczytny - dbać o swoje zdrowie i o dobro planety - ale pojawił się nadmiar dyscypliny i niedobór wglądu. Ideologia okazała się być silniejsza niż logika. I Matka Natura wcisnęła przycisk cenzury. Myślenie jest trudne. Bycie bezmyślnym i powtarzanie frazów - łatwiejsze. Dla większości. “Kolejnym elementem który pomógł mi odejść od bycia maniakiem kontroli w stronę płynności i elastyczności były narodziny moich dzieci. Bo ich nie da się kontrolować. Nie da się przy nich utrzymywać grafiku. Musisz nauczyć się płynąć z prądem, bo jeśli będziesz się temu stawiał, polegniesz. Może to jednak być bardzo pomocne, jeśli nauczysz się przemieszczać z prądem. I właśnie to doświadczenie z moimi dziećmi przeniosłem na biznes. Szczegółowy grafik zastąpiony został listą rzeczy do zrobienia.” POZBĄDŹ SIĘ FAŁSZU I SZTUCZNOŚCI “Budowanie biznesu zacząć powinieneś od obierania siebie z warstw fałszu. Zamiast budować brand - dowiedz się kim naprawdę jesteś i na czym naprawdę ci zależy. Musisz znaleźć sposób na wejście z kontakt z tym, co naprawdę lubisz a czego naprawdę nie lubisz [bo większość z tego co sądzisz, że lubisz lub nie, jest albo założeniem albo została ci narzucona przez innych - a tym samym większość twoich celów nie jest wcale twoja]. Czyli nie możesz ślepo podążać za modą.... -
Nietzsche i afirmacja życia: Q&A sierpień 2025 09.08.2025 46minW tym podcaście odpowiedzi między innymi na te pytania: czym jest koncepcja AFIRMACJI ŻYCIA? jaki mit o sobie słyszę najczęściej ? jak sprawić by pewność siebie była wielka, stała i nie znikała? czym jest pewność siebie? czy dalej napędzam się gniewem? jak nie przejmować się opiniami innych ludzi? a co z fartem? co sądzę o hipnoterapii? czy da się wyjść z nałogu? jak wyjść z dołka? jakie było najważniejsze zdarzenie w moim życiu? czy mam dzieci? jak poradzić sobie z wypaleniem? jak pozbyć się poczucia, że jest się niewystarczającym? jak zacząć wierzyć w siebie? czy tworzę swoich następców? jak brać stawki premium? czy mam w planach kolejny kurs? dlaczego nie przyjmuję zaproszeń do podcastów? jakie są moje ulubiony albumy The Rolling Stones? -
CHADD WRIGHT – to co mówisz ma znaczenie 03.08.2025 1h 49minJESSE ITZLER “Jestem sportowcem ultra i parę lat temu trenowałem do imprezy o nazwie The Last Man Standing. Zrobiłem wtedy 10 treningowych biegów po 61km każdy. Za każdym razem kiedy dochodziłem do 61km uznawałem że to mój limit. Zatrzymywałem się. Koniec. Więcej nie dam rady. W końcu i tak nie najgorzej jak na gościa w wieku 50 lat. Ale w wyścigu to byłoby za mało. W jakimś podcaście usłyszałem o byłym Navy SEALS, kolesiu który nazywa się Chadd Wright. Przygotowywał kiedyś do 161 km biegu kolesia, który przebieg w życiu najwięcej 8 kilometrów. Jedyne co z nim zrobił to kazał mu na głos powtarzać NIGDY SIĘ NIE PODDAM, NIGDY SIĘ NIE PODDAM! Myślę sobie - nie ma opcji, nie da się bez przygotowania przebiec 20-krotności swojej personalki. No więc dzwonię do niego w ciemno, mówię jaki mam problem - maks 61 km. A on do mnie: ‘Bracie, mogę go rozwiązać w dwa dni.’ No i pojawia się u mnie tydzień później: broda jakby grał w ZZ Top, cały w tatuażach a w oczach spojrzenie człowieka, który widział rzeczy o których nie chcesz wiedzieć. Telefon mi się urywa, bo koledzy chcą dowiedzieć się co u mnie zmienił. Kadencję? Dietę? Buty? Jakie sekrety ci sprzedał? No to mówię im, że żadnych sekretów mi nie sprzedał, bo słowem się dotyczas nie odezwał. Siedzi tylko w rogu, głaszcze swoją brodę, gapi się na mnie i śmieje. Pierwszy raz odezwał się do mnie w drodze na kolację, tym swoim ciężkim południowym akcentem: Bracie, jutro zaczniemy naszą misję punkt 5:00. O 4:45 spotykamy się w kuchni i zapoznam cię z planem. Czyli chcesz mi powiedzieć, że usiądziemy sobie przy stole, pogadasz do mnie 15 minut i to ma sprawić, że przełamię granicę 61 kilometrów? Następnego ranka o 4:45 siadamy do stołu i Chadd mówi: Jesse, zrobimy dziś trzy i tylko trzy rzeczy. I gdy tylko je zrobisz, zdemolujesz granicę 61 km. Pierwszą rzeczą którą zrobisz będzie to, że NIGDY PRZENIGDY NIE DOPUŚCISZ SWOJEGO BÓLU DO GŁOSU. A co to ma niby znaczyć - pytam? Wiem, że będziesz myślał, że jest za trudno, że jesteś zbyt zmęczony, stopy masz całe w pęcherzach. Zatem, wiem że będziesz miał tego typu myśli, ale nigdy nie wypowiesz ich na głos. Bo gdy wypowiadasz je na głos, nadajesz im władzę. Więc jeśli zapytam cię jak się czujesz, jedyną poprawną odpowiedzią jest - WSPANIALE! Numer dwa - mówi Chadd - NIGDY PRZENIGDY NIE UMRZESZ NA KRZEŚLE. A to co realnie oznacza, Chadd? Oznacza, że nigdy przenigdy nie zejdziesz z trasy, nie usiądziesz na krzesełku i nie oznajmisz, że rezygnujesz. Opcja poddania się zostaje usunięta z menu. Są bowiem tylko dwie opcje: albo zwyciężysz albo polegniesz próbując. I każda z tych opcji jest jak najbardziej OK - ale nie ma opcji poddania się, I numer 3: z każdym nowym kółkiem trasy pamiętać będziesz o tym za co jesteś WDZIĘCZNY. Bo niezależnie od tego jak będziesz się czuć - jesteś tu. Na każdym kólku będziemy gadać sobie o tej wdzięczności. I nigdy przenigdy nie wolno ci zapomnieć za co jesteś wdzięczny. No to zrobiłem tak i faktycznie, pokonałem granicę 61 km. 30 dni później biegnę ten 161 km bieg a Chadd biegnie ze mną. Jestem na 119 kilometrze i rozpadam się na kawałki. 6 paznokci lata mi po butach, mam hipotermię i zamarzam. Mój koniec jest bliski - i ja to czuję i Chadd to wyczuwa. Zwalniam do chodu, on zwalnia ze mną i mówi: Jess, powiem ci teraz o mnie coś, czego nikt inny nie wie… To prawdziwy cud! JA SIĘ NIGDY NIE MĘCZĘ! - Chadd, błagam, nie teraz, daj sobie spokój z tym gównem - mówię. A on mówi: Wiem, wiem, też tego nie umiem wyjaśnić. Całkowite szaleństwo. Ale teraz chcę żebyś to za mną powtórzył. Na głos. Byłem tak zdemolowany, że ani nie chciałem ani nie mogłem. W końcu wyrzucam z siebie od niechcenia: Dobra, Chadd. Ja się nigdy nie męczę. A on na to - Nie, nie nie! Masz powtórzyć to z przekonaniem. No to znowu bełkoczę to pod nosem i pokazuję mu fucka. A Chadd mówi do mnie: Zrobimy tak - do stacji żywienia jeszcze pół kilometra. Możesz tam pójść, Ale kiedy tam dotrzemy i kiedy dadzą ci jedzenie i picie, masz do nich na głos powiedzieć na sekret. No więc docieram tam, facet podaje mi coś do jedzenia i do picia a ja patrzę na niego i mówię: Stary, wiem że zabrzmi to nieco dziwnie, ale zdradzę ci nasz sekret - ja się nigdy nie męczę! JA SIĘ NIGDY NIE MĘCZĘ! Wtedy Chadd łapie mnie za chabety i drze się: LECIMY! 120 kilometr! Jak się czujesz? WSPANIALE! Na 124 znowu pyta - i jak się czujesz? WSPANIALE - odpowiadam. To samo na 127, 130 i 134. JA SIĘ NIGDY NIE MĘCZĘ! Jak się czujesz? WSPANIALE! 141 kilometr. Ja i Chadd w lesie. Sami. Nikogo więcej, tylko my i nasze lampki czołówki. 145 kilometr. JA SIĘ NIGDY NIE MĘCZĘ CHADD! 150. 156. I tak do samej mety tego 161 km Ultra - bo słowa które wypowiadasz mają znaczenie! Więc jak się czujesz? KIM JEST CHADD WRIGHT? Kiedy przemawia David GOGGINS masz wrażenie że on może wszystko. Kiedy przemawia Chadd WRIGHT, masz wrażenie, że ty możesz wszystko. Chadd jest, podobnie jak GOGGINS, byłym komandosem Navy SEALs i podobnie jak GOGGINS, ultra-biegaczem. Z tym, że jako Ultra-biegacz odnosi większe od Gogginsa sukcesy. Ale to nie ma znaczenia. Znaczenie dla nas ma to, że ma skrajnie ciekawe rzeczy do powiedzenia. Trafiłem na niego parę lat temu i generalnie zignorowałem, bo llu byłych SEALsów a obecnie ultra sportowców można słuchać? Co jeszcze można powiedzieć, czego nie powiedział Goggins. No i okazuje się że można i to wiele. Nie tylko mówi co innego, ale mówi też inaczej. Jest mi trudno porównać go do Gogginsa teraz, bo nie śledzę Davida od momentu w którym zrobiłem o nim dwa wpisy / podcasty - zatem nie jestem na bieżąco z jego przekazem. Ale ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, co co mówi Chadd trafiło do mnie znacznie mocniej niż lata temu to co mówił Goggins. Dlatego poświęcam mu ten podcast. Skierowany jest do wszystkich, którzy uprawiają Ultra lub chcą uprawiać. Skierowany jest do wszystkich, którzy są w jednostkach specjalnych lub chcą a nich być. Ale przede wszystkim skierowany jest do każdego, kto chce od życia znacznie więcej - znacznie więcej w zakresie stanu ciała, stanu ducha i stanu konta (oraz relacji). Podcast ten będzie składał się głównie z cytatów. To co mówi Chadd jest tak trafne, że zbrodnią byłoby skracanie tego swoimi słowami. Jeśli chcesz od życia więcej, jednocześnie nie tracąc godności i budując znacznie potężniejszą praktyczną duchowość - ten podcast jest dla ciebie. Testy sprawnościowe do Navy SEALs zdawał 12 razy, bo albo oblewał pływanie albo… bieganie (PST test). Nigdy wcześniej nie był w basenie a jego ówczesna dziewczyna, obecnie żona, tuż przed testami uczyłą go pływać żabką Dotarł do końca bootcampu [czyli selekcji do Navy SEALs], zaliczył go i dosłównie tuż po tym jak go skończył został wezwany przed komisję lekarską - znaleziono u niego 7 cm torbiel osierdzia. Co prawda nie dawała ona żadnych objawów, ale Marynarka USA obawiała się, że podczas wodnej części szkolenia coś może mu się stać. Dostał ultimatum - albo odchodzi z wojska albo idzie po prostu do “normalnej” marynarki. Dzień przed uroczystością ukończenia kursu. Jedyną drogą była operacja, której nikt nie chciał się podjąć. Odrzuciło go 3 kardiochirurgów. Zgodził się dopiero czwarty, dr Cooper, były wojskowy, który rozumiał, co Chadd chce osiągnąć. Przed komisję wrócił rok później, z pooperacyjną dokumentacją, budząc respekt u lekarza który poprzednio go odrzucił. Zaryzykował swoje życie żeby spełnić marzenie bycia Navy SEALs. W Navy SEALS słuzył 12 lat, łącznie z misjami w Afryce podczas których 3-krotnie, podczas wizyt Obamy w Afryce, był ostatnią linią obrony (i ataku) chroniąc Prezydenta podczas snu (CAT team). Do Ultra-biegania poszedł jeszcze będąc w wojsku, mimo, że wcześniej nie pobiegł nawet maratonu. Pierwszy ultra bieg miał 80 km. Jego typowy dzień wygląda tak: pobudka ok 6 rano; pierwsze chwile dla Boga - np czytanie Biblii przez 45 min; kawa (french press) i trening od 7- 8 do 12 (czyli 4-5h). To co trenuje zależy od tego co czego się przygotowuje: bieganie, wspinaczka, interwały; trening siłowy itd. Żadnych trenerów, tylko słuchanie swojego ciała. “Moja historia dla ludzi, którzy przez wiele wiele lat czegoś pragnęli i do czegoś dążyli ale ciągle im nie wychodziło. Ciągle gdzieś nawalali. Oraz dla ludzi, którzy łapią się na tym, że od zrobienia tego co trzeba odciągają ich zawsze rzeczy, które są poza ich kontrolą.” [w skrócie to historia dla ludzi którzy mają marzenia i ambicje, ale nie mają wyników]. Chadd jest autorem i szefem projektu 3 of 7: gdzie 3 odnosi się do 1) ciała 2) duszy - czyli umysłu, woli i emocji oraz 3) ducha, czyli więzi z siłą wyższą - w jego wypadku Bogiem i Jezusem. SZTUKA BYCIA TWARDYM “Nawet nie wiem w ilu Ultra brałem udział, bo patrzę w przód a nie w tył. Liczą się tylko te biegi których jeszcze nie wygrałem. Z tego co było wyciągam lekcje - i one ze mną zostają - ale reszta mnie nie interesuje.” “Ultra dla mnie to po prostu łącznik - pomost. Wychodzę z założenia, że każdy człowiek musi testować się, testować i przekraczać swoje granice w kontrolowanym środowisku. Żeby jednak przejść te testy pozytywnie, potrzebujemy narzędzi, czyli umiejętności. Dzięki temu, kiedy w realnym życiu wydarza się coś czego nie możemy kontrolować mamy już i narzędzia i właściwy trening. I do tego właśnie sprowadza się bycie SEALsem - trening i narzędzie by zniszczyć wroga.” “Wyjaśnijmy coś sobie na początek - to nie jest tak, że uwielbiam brak komfortu, ból i cierpienie. Bo tego nie lubię. Ale to co uwielbiam to lekcje i narzędzie, które ten brak komfortu mi daje. Żyję zgodnie z mantrą - bądź twardym gdy trzeba być twardym. Czyli, kiedy robi się ciężko, musisz w środku mieć miejsce wykute ze stali, miejsce które sprawi, że sprostasz wyzwaniu po to by wrócić potem do domu, usiąść na kanapie i cieszyć się czasem ze swoją rodziną.” Chodzi mi o to że musisz mieć umiejętność bycia twardy -
Elon MUSK 2: X-Tremalny Hardcore 12.12.2024 1h 36min"Już od dziecka MUSK żywił przekonanie, że jego przeznaczeniem był ogromny wpływ na dzieje świata. O ile początkowo chciał tworzyć gry wideo, finalnie postanowił zostać przedsiębiorcą, ponieważ tworzenie gier nie było zadaniem odpowiednio wielkim. 'Bardzo lubiłem gry komputerowe, ale jaki wpływ na świat miałoby ich robienie? Niezbyt wielki... - powiedział Elon pewnego razu - zatem nie mógłbym się do tego typu kariery przymusić." i dalej "Zaczął mieć to przeświadczenie, że gdyby nie istniał, świat by zginał" - mówi Kara SWISHER. "Powiedział mi, w skrócie, że jeśli jego firmy nie przetrwają, ludzkość ma przejebane." - z książki "Extremely Hardcore", Zoe Schiffer. TWOJA DROGA Zanim przejdziemy do mięska, chcę ci powiedzieć to co następuje: kolejny Elon MUSK nie będzie Eltonem MUSKIEM. Kolejny Donald TRUMP nie będzie Donaldem TRUMPEM. Ci ludzie - i wielu, wielu innych - są wyjątkowi, bo są wyjątkowi. Nie stajesz się wyjątkowym przez kopiowanie innych. Mam nadzieję, że chociaż to jest jasne. Zatem, ten czy moje wcześniejsze wpisy czy podcasty nie są po to, żebyś bezmyślnie kopiował innych, tylko po to, żeby dać ci menu, z którego wybierasz to, co akurat na tym etapie drogi sprawdza się akurat w twoim wypadku. Większość ludzi, jak wiemy zgodnie z zasadą 5/15/80, pozostaje w dupie czy nie odnosi sukcesu z bardzo prostego powodu - tworzenie siebie i tworzenie swojego sukcesu - czymkolwiek dla ciebie jest - wymaga czegoś obrzydliwego: czyli ŚWIADOMEGO WYSIŁKU. Dwa strasznie brzmiące i odrażające słowa - nie dość, że trzeba się WYSILIĆ to jeszcze trzeba przy tym wysilać się ŚWIADOMIE. ŚWIADOMY WYSIŁEK zwiększy ilość władzy w twoim życiu, a problem z władzą, jak już zdaje się wielokrotnie mówiłem, polega na tym, że nie można jej komuś dać. Władzę się zdobywa. Po władzę się sięga. I robi się to w świadomy sposób. Twoim zdaniem jest odnalezienie twojej drogi. Twoim zadaniem jest iść w sposób świadomy, potykać się w sposób świadomy, błądzić w sposób świadomy i wracać na kurs w sposób świadomy. "Oto moja nauka: kto chce się kiedyś nauczyć latać, musi najpierw nauczyć się stać, chodzić, biegać, skakać, wspinać i tańczyć; latając nie nauczy się w lot latać! (...) Różnymi sposobami i drogami dochodziłem do mojej prawdy; nie po jednej drabinie wspinałem się na szczyt, stąd oko moje wybiegało w dal. I niechętnie pytałem o drogę; zawsze było mi to nie w smak! Wolałem pytać same drogi i je wypróbowywać. (...) 'Taka oto jest moja droga; gdzie jest wasza?' - tak odpowiadałem tym, którzy pytali mnie 'o drogę'. Jednej drogi bowiem - nie ma! To rzekł Zaratustra." ("To rzekł Zaratustra", PIW, w tłumaczeniu Sławy Lisieckiej i Zdzisława Jaskuła) HARDCORE Walter ISAACSON, który napisał biografie tak Elona jak i Steve'a JOBSA, powiedział: "ELON lubi działać poprzez wrzucenie do pomieszczenia granatu (...) co oczywiście powoduje spore straty, rownież po stronie osobistej. Ale jeśli chcesz rewolucji, przełomu i innowacji, być może to jest cena, którą trzeba zapłacić. (...) Dobrze jest, że istnieją różnego rodzaju kultury organizacyjne, i dobrze jest, że istnieją różnego rodzaju liderzy: Jak Steve JOBS, jak Bill GATES we wczesnych stadiach rozwoju Microsoftu, jak Jeff BAZOS, we wczesnych stadiach Amazon'u czy jak MUSK. Oni, mówić wprost - byli po prostu DUPKAMI. Ja, na przykład, nie potrafię i nie chcę być DUPKIEM. JOBS powiedział mi, że to ogranicza moje możliwości, bo zawsze staram się sprawiać, żeby ludzie czuli się wygodnie i zawsze mam na sobie aksamitne rękawiczki. A on, jak twierdził, nie miał takiego luksusu i nie stać było go na tolerowanie graczy klasy B. (...) Zarówno JOBS jak i MUSK powiedzieli mi, że ta potrzeba bycia lubianym może być zgubna. Że stanowi słabość. Bowiem jeśli szukasz akceptacji, to nie doprowadzisz do przewrotu. Co więcej, MUSK powiedział mi wprost, że empatia i koleżeńskość są wrogiem sukcesu. JOBS z kolei zarzucił mi, że to co ja lubię uważać za empatię - to dbanie o to co myślą i czują inni ludzie - jest tak naprawdę formą próżności. W ten sposób nie tworzy się czegoś bezprecedensowego. (...) Pamiętam jak Elon wściekł się i wrzeszczał na swoich księgowych, bo próbowali zakolegować się z inżynierami. Nie chciał, żeby obie strony za bardzo się poznały czy zaprzyjaźniły, bo obie strony miały stanowić dla siebie przeciwwagę. 'Jeśli cię lubią, nie wykonujesz poprawnie swojej pracy' - mawiał. Kiedy Elon przejął TWITTERA postanowił ruszyć zgodnie z zasadą ALL-IN i od razu zwolnić 80-85% ludzi. Jego kuzyn wpadł jednak na bardziej przewrotny pomysł - niech ludzie sami zadeklarują się, czy X-TREMALNY HARDCORE to coś co im pasuje, czy wolą odejść. Masz czas do północy, opowiedz się po której stronie jesteś. Podejście Elona było całkowitym zaprzeczeniem tego z czego słynął TWITTER, ze swoją dbałością o komfort (mission impossible, czyli nikt nie ma prawa czuć się w żaden sposób niekomfortowo), studiami jogi, dniami wolnymi dla mentalnego relaksu czy usuwaniem wszystkiego co może uchodzić za psychologicznie obciążające. Walter ISAACSON uważa, że plan MUSKA na X jest prosty - ma być HARDCORE. Właściciel - HARDCORE. Pracownicy - HARDCORE. Oraz algorytm, który umacnia twórców HARDCORE. Dlatego nazwa i logo zostało zmienione - grubawy niebieski mało inspirujący ptaszek został zamieniony na literę X - symbol z jednej strony prostoty a z drugiej zwielokrotnienia TEORIA DUPKÓW Teoria, stworzona przez Aarona Jamesa, doktora filozofii na Harvardzie, jest prosta: są wśród nas ludzie, którzy cieszą się specjalnymi względami, odłączając się tym samym od kodu kierującego stadem. Nie cieszą się nimi bo względy te nadał im ktoś (chociaż mogło tak być po częsci, na przykład w wypadku dobrze i/lub bogato urodzonych). Względy te nadali oni sobie. A oto 4 elementy - które mówią nam, że masz do czynienia z dupkiem - również, kiedy nim sam(a) jesteś: Osoba ta uznała, że cieszy się specjalnymi przywilejami i przywileje te nie są wyjątkiem a zasadą (przywileje z trybu domyślnego) Które to przywileje wynikają z głęboko zakorzenionej (bardzo głęboko!) roszczeniowości (ekspansywnych “nieuzasadnionych” i “nadmiernych” żądaniach - oczywiście w oczach samego dupka, żądania te nie są ani nadmierne, ani nieuzasadnione, tylko należy się jak psu micha - o czym za chwilę I które to poczucie uprzywilejowania i roszczeniowości stanowi szczelną barierę uodparniającą na wszelką krytykę A całość tego prezentowana jest otwarcie, bez krycia się i bez udawania W skrócie, jeśli dla kogoś pracujesz, jest to najprawdopodobniej twój szef. Należy mu się więcej i może więcej, bo jest ponad innych i ma wyjebane na to co sobie o tym myślisz. Co, dodajmy - daje mu potężną przewagę. Cechami typowymi dla dupków, poza tym o czym już byłem uprzejmy wspomnieć jest głębokie przeświadczenie, że normalne zasady go / jej nie dotyczą, bycie ślepym i głuchym w zakresie norm społecznych i typowych oczekiwań i nie tylko nie krycie się z tym, ale wręcz dumne obnoszenie. Nie będzie zapewne, po zapoznaniu się z powyższą charakterystyką, szczególnym szokiem to, że w świecie ludzi sukcesu, dupki mają nadreprezentację. Jeszcze parę lat temu, szczególnie po tym jak naczytałem się książek o wysokofunkcjonujących psychopatach, sądziłem, że pracując z ludźmi z wierchuszki biznesu czy sportu, będę miał z nimi do czynienia bez przerwy. Spotkałem może dwójkę, czy trójkę. Niech będzie że 2 i pół… Co jest w sumie logiczne, bo psychopata nie będzie - raczej - potrzebował tego typu pomocy. Pomocy potrzebują ci, którzy mają do czynienia z psychopatą. Nawet dziś, po tych wszystkich latach, jestem zaskoczony jak nie-psychopatyczni są ludzie których często znamy i podziwiamy. Ile mają lęków, jak kiepsko reagują na stres, jaką cenę - mentalną i emocjonalną płacą za swój sukces. I dlatego, bardzo rozjaśniającym było rozróżnienie jakiego dokonał wujek Aaron między psychopatami a dupkami - i miało to dla mnie od razu 1000% sensu - bo pomimo, że z psychopatami - jak już wspomniałem - za często się nie spotykam - z dupkami mam do czynienia na co dzień. Przypomnę również, jako, że mimo moich usilnych starań by tak się nie działo, moje zasięgi rosną, a co za tym idzie spada jakość “wyznawców”, zatem przypomnę, że nie namawiam tutaj do stawania się dupkiem pełnokrwistym - nie zmienia to jednak faktu, że troszkę domieszki dupkowatości może w znaczny sposób przełożyć się na jakość twojego życia oraz poziom sukcesu, nie tylko w świecie materialnym. Wspomniałem, że Aaron James mówi o różnicy pomiędzy psychopatią a dupkopatią. Nie trzymając cię zatem dalej w nadmiernym napięciu - oto owe różnice: Psychopata - czy socjopata, jak wolisz - powszechnie rozumiany jest jako osoba, która czy całkowicie wyrzekła się, czy nigdy nie posiadła kręgosłupa moralnego. Nie posiada moralnego drogowskazu, zatem nie może się nim posługiwać. Tym samym przypomina trochę drapieżne zwierzę. Z kolej dupek - i to jest bardzo ważny i kluczowy moment - dupek to osoba, które używa moralności jako swojego usprawiedliwienia. Mówiąc inaczej - to jest osoba, która nieco na bakier, ale jednak, interpretuje i używa powszechnie obowiązującego kodeksu moralnego. Tak naprawdę, postępowanie dupka wynika z głębokiego wewnętrznego przekonania o swojej moralnej czystości i prawości, które to czynią go człowiekiem lepszym i wyższym, a tym samym cały system nakręca się sam. Weźmy na przykład dupka, przekonanego, że jego celem jest zbawienie świata. Albo chociażby zbawienie firmy, którą zarządza (brzmi znajomo?) Jego postępowanie - np. masowe zwolnienia, cięcie kosztów poprzez wstrzymanie wypłat czy niepłacenie dostawcom, nie wynika z braku etyki, tylko w przeświadczenia, że jego misja jest tak ważna, tak święta i tak etyczna, że cel usprawiedliwia środki. To nie przez psychopatię, a właśnie przez dupkopatię, mamy te słynne słowa modlitwy - Boże, wybaw nas od wszystkich wybawicieli - bowiem bycie wybawicielem daje ci pełne “moralne prawo” w imię wyższej sprawy - do jechania po bandzie bez ( -
Elon MUSK – ULTRA HARDCORE 22.12.2023 2h 6minKALENDARIUM 1971 - w Pretorii, w Republice Południowej Afryki na świat przychodzi Elon Reeve MUSK 1984 - Elon, mając lat 13, wypuszcza w świat swoją pierwsza grę komputerową, BLASTAR, którą kupuje od niego za 500 dolarów magazyn komputerowy 1988 - Elon przynosi się do Kanady i otrzymuje kanadyjskie obywatelstwo 1992 - Elon przenosi się do USA, gdzie na uniwersytecie Wharton rozpoczyna studia na kierunku ekonomia oraz fizyka 1995 - Elon przenosi się do Kalifornii by robić doktorat z fizyki na Stanfordzie, jednak rezygnuje bo rusza ze swoją pierwszą firmą, Zip2 1999 - Elon sprzedaje Zip2 firmie Compaq za 307 milionów dolarów, w tym 22 miliony są dla niego. Ma 28 lat. Całość pieniędzy inwestuje w nowy start up: X.com (minus 1 mln $ na zakup McLarena...) 2000 - X.com łączy się z Confinity. Elon zostaje CEO. Jednak pod koniec roku zostaje z tej funkcji zwolniony 2001 - X.com zostaje przemianowany na PayPal. 2002 - Elon otrzymuje obywatelstwo USA. PayPal debiutuje na giełdzie, chwilę później za 1,5 mld $ kupuje go eBay. Elon, największy udziałowiec, dostaje 180 milionów dolarów. Ma 31 lat. Na nagłą śmierć łóżeczkowa umiera pierwszy syn Elona, Nevada. Za część pieniędzy z PayPal Elon startuje z nową spółką, SpaceX. 2004 - Elon inwestuje 6,5 miliona dolarów w firmę Tesla i zostaje przewodniczącym jej rady nadzorczej, oraz aktywnym uczestnikiem prac projektowych 2008 - Tesla Roadster trafia w końcu do pierwszych klientów i właściwie nie działa... Tesla wpada w głębokie finansowe kłopoty ale ogłasza nowy Model S; rakieta Falcon 1, po 3 nieudanych próbach w końcu osiąga orbitę; Elon się rozwodzi; oraz zostaje CEO Tesli; oraz rzutem na taśmę, w ostatniej chwili ratuję od upadłości i Teslę i SpaceX 2010 - Tesla trafią na giełdę zyskując w ten sposób 226,1 mln $. W ciągu pierwszego dnia jej akcje rosną o 40,5%. Elon żeni się ponownie. 2012 - Rynki szacują wartość Tesli na 1,3 mld $; pod koniec roku wycena jest dwukrotnie wyższa (2,4 mld); Elon się rozwodzi; Model S zostaje wybrany samochodem roku 2013 - Elon bierze ponownie ślub (z b. żoną z która rok wcześniej się rozwiódł); SpaceX wykonuje niemal 50 startów a Tesla produkuje ponad 20 tyś samochodów rocznie; Elon zostaje Przedsiębiorcą Roku magazynu Fortune 2014 - Tesla ogłasza, że otwiera wszystkie swoje patenty i każdy może z nich korzystać; w grudniu Elon wnosi ponownie o rozwód ale potem się rozmyśla 2015 - Tesla wypuszcza pierwsze sztuki Modelu X; Elon ogłasza rozpoczęcie projektu OpenAI; rakieta Falcon 9 wynosi na orbitę 11 satelit po czym wraca i bezpiecznie ląduje, udowadniając, że wielokrotne użycie jednej rakiety jest możliwe; w ramach SpaceX powstaje projekt Starlink 2016 - Tesla ogłasza wypuszczenie „masowego” Modelu 3 i w ciągu tygodnia otrzymuje 300 tyś zamówień i przedpłat; do sądu trafia finalny wniosek o rozwód; rakieta Falcon 9 ponownie skutecznie ląduje, tym razem na wodzie; Tesla otwiera Gigafactory, największą fabrykę akumulatorów na świecie; oraz kupuje za 2,6 mld inną spółkę Elona, SolarCity; wybucha rakieta Falcon 9 2017 - Tesla wypuszcza Model 3 i kolejne pół miliona osób składa zamówienie, wymuszając potrzebę znacznie szybszej produkcji samochodów 2018 - Elon wystrzeliwuje w kosmos czerwony Roadster Tesli; poważne problemy z płynnością produkcji Modelu 3; Elon rozkręca się na Twitterze ale notowania jego i Tesli zaczynają gwałtowanie spadać; krytyka Elona zaczyna przybierać na sile; Elon ogłosza, że uczyni Teslę prywatną, co rozpętuje burzę i kosztuje go 20 mln kary; Elon przyznaje, że był to najtrudniejszych i najbardziej bolesny rok w karierze 2019 - Tesla zwalnia 7% pracowników, ogłaszając jednocześnie pracę nad Cybertruck i Model Y, oraz, w raptem 168 dni otwiera nową fabrykę w Chinach 2020 - Mimo lockdownu, Elon nie zamyka fabryki Tesli; FORBES ogłasza Elona 5-tym najbogatszym człowiekiem na świecie; Elon ogłasza powstanie Neuralink - czipów wszczepianych do mózgu; pod koniec roku, z majątkiem wycenianym na 128 miliardów dolarów zostaje drugim najbogatszym człowiekiem na świecie, spychając Billa GATES'a 2021 - Elon zostaje ogłoszony najbogatszym człowiekiem na świecie; Tesla zwiększa produkcję o 80%; SpaceX wysyła w kosmos więcej rakiet niż cała reszta amerykańskiej konkurencji; Tesla po raz pierwszy przynosi dochody 2022 - Elon zaczyna skupować akcje Twittera; w kwietniu posiada 9,2% spółki; składa propozycję kupna całości za 54,2 $ za akcję, czyli za 46,5 mld $; Potem grozi wycofaniem się, Twitter go pozywa; finalnie, w październiku, Twitter zostaje kupiony przez niego za 44 mld $; dochodzi do masowych zwolnień, ostatecznie w nowym Twitterze zostaje ok. 25% pracowników; Elon wysyła Ukrainie Starlinki 2023 - Elon wyzywa na pojedynek MMA Marka Zuckerberga; Twitter staje się teraz X; konta Trumpa, Kanye West i Alexa Jonesa zostają przywrócone; rynkowa wycena X/Twittera spada o połowę; Elon każe firmie Disney i innym, którzy szantażują go wycofaniem z X reklam „WYPIERDALAĆ”; Tesla wypuszcza Cybertruck; Rafał MAZUR tworzy post i podcast o Elonie WSTĘP Jak zapewne już wiesz, życie nie jest fair, a objawia się to między innymi tym, że Pani Bóg, w całej swojej nieskończonej mądrości i łaskawości, dała niektórym znacznie wyższe IQ a znacznie wyższe IQ jest najważniejszym prognostykiem wieszczącym sukces w życiu. Sukces a nie bycie szczęśliwym - bo tu zapewne głupsi mają przewagę - tylko sukces w życiu, tak prywatnym jak i zawodowym. Inne czynniki, np. środowiskowe, mają już mniejsze znaczenie. Ludzie z IQ 145 lub powyżej uchodzą za geniuszy. Elon MUSK, bo o nim sobie dziś porozmawiamy, zdaniem psychologów, ma IQ na poziomie 160. A dokładniej, między 154 a 166. Czyli porównywalne do Einsteina. Nie są to dane oficjalne, tylko szacunkowe, ale podaje je, bo tylko takie mamy. Bardzo podobnie wygląda IQ u Billa GATES'a. Podobno Enrico FERMI miał IQ 220 a Max PLANK - 225. Jordan PETERSON twierdzi, że IQ nie można podnieść. Masz jakie masz, chyba, że je uszczuplisz. Ale Jordan PETERSON twierdzi wiele różnych rzeczy (a potem zaczyna płakać). IQ można podnieść. Jak? Tak jak wszystko pozostałe: za pomocą nauki i treningu. "W rozwinięciu IQ, czyli intelektu, najważniejsza jest osobowość, czyli podejście. Musisz mieć INTENCJĘ bycia najlepszym. Typowa osoba uczy się czy studiuje coś, żeby dostać dobry stopień, dobrą pracę i dobrą pensję. Ale tego typu nastawienie prowadzi jedynie do przeciętności. Twoje musi być inne: chcę być najlepszym, chcę być w tej dziedzinie gwiazdą, chcę dokonywać w tym zakresie nowych rewolucyjnych odkryć. Bo tego typu nastawienie naenergetyzuje twój mózg co pomoże doskonalić się w danym przedmiocie. Musisz się w przedmiocie swoich studiów rozkochać. Musisz również ZAUFAĆ swojemu intelektowi i nie bać się iść pod prąd. I nie możesz bać się wykorzystywać swojego kompleksu niższości jako trampoliny do najwyższych osiągnięć." - doradza dr Peter ROGERS. Ale nie o tym tu będzie mowa. Mowa będzie o Elonie i o tym, co możemy sobie od niego pożyczyć. Bowiem, jak mawia sam MUSK: "WIELKIE RZECZY NIE WYDARZĄ SIĘ AUTOMATYCZNIE." Ale żeby osiągać WIELKIE RZECZY, potrzebujesz, podobnie jak w przypadku podniesienia swojego IQ, odpowiedniego nastawienia. Nastawienie to, słowami samego Elona MUSKA nazywa się ULTRA HARDCORE. Zobaczmy zatem czym jest i skąd się u niego wzięło. ULTRA HARDCORE - GENEZA Elon urodził się 28 czerwca 1971 roku w Pretorii, czyli w RPA, czyli w Republice Południowej Afryki. To bardzo ważne, że akurat tam, a nie np. w Kanadzie czy Kalifornii, bo RPA w tamtych czasach oznaczała apartheid - czyli ideologię i "porządek" prawny, który oznaczał segregację rasową: Młody Elon "(...) Ideologowie apartheidu uważali, że RPA powinna być krajem jedynie dla białych, czarni i kolorowi mieli mieszkać i pracować w rezerwatach w najbardziej nieprzyjaznych częściach kraju lub mieli pełnić rolę taniej siły roboczej dojeżdżającej do pracy w miastach z rezerwatów." Mówiąc inaczej, to było twarde, hardcore'owe miejsce, które wymagało bycia twardym tak fizycznie jak i mentalnie, zarówno po stronie białej jak i stronie czarnej i kolorowej. Mimo, że to Afryka Południowa a nie Południowa Ameryka, wszem i wobec panował "maczyzm" - czyli to co kiedyś określane było mianem "kultu silnego, władczego i agresywnego mężczyzny" (PWN) a teraz określa się jako "toksyczna męskość". Dobra, zatem w takich warunkach, rodzi się Elon. Jako, że jest biały, on akurat jest w tej grupie uprzywilejowanej. W dodatku jego ojcem jest kot nie mniej ciekawy niż on sam - Errol MUSK. Errol jest trochę jak połączenie Dana PENA ze skrajnie uzdolnionym inżynierem. Ci, którzy go znają mówią: „Bardzo wysoki poziom IQ, bardzo niski poziom EQ.” I o ile - o czym później - rodzeństwo Elona i on sam, emocjonalnie dzieciństwo wspominają jako koszmar, intelektualnie to Errol stworzył warunki pod rozwój Elona, zaczepiając w nim ciekawość tego jak rzeczy działają i dając wolną rękę do eksperymentowania. Ale wracając do bardziej mrocznej strony Errola, oto krótka historyjka z 1998 roku. Errol przebywał w domu ze swoją 6-letnią córką, kiedy zauważył, że ktoś się włamał. Okazało się, że nie ktoś a 7 zamaskowanych i uzbrojonych napastników. Rzucił się więc w stronę sypialni, gdzie przechowywał swoją broń ale przestępcy otworzyli ogień. Strzelili do niego ponad 50 razy, zawsze niecelnie (co by wyjaśniało, dlaczego apartheid utrzymywał się tam tak bardzo długo...). Errol strzelił dwa razy zabijając trzech napastników. Potworze jeszcze raz - zabił trzech ludzi dwoma kulami. Jedna kula (pocisk ze spłaszczonym wierzchołkiem) trafiła jednego w głowę a następnie drugiego w klatkę piersiową. Trzeciego, już uciekającego z cała resztą, trafił w jądra. Facet wykrwawił się na podłodze. Zszokowanemu tym zdarzeniem (i skutecznością Errola) dziennikarzowi, tata Elona z uśmiechem wyjaśnił, że było to możliwe, bo strzelał z pistoletu Magnum .357 i że lata wcześniej wygrał strzeleckie zawody Południowoafrykań -
Paul ORFALEA czyli jak zarobić MILIARDY dzięki zamartwianiu się 07.04.2023 1h 38minCo robisz gdy: Masz dysleksję, czyli problemy z czytaniem i uczeniem się i w wieku 8 lat lądujesz w klasie specjalnej Nie masz absolutnie żadnych umiejętności technicznych i nie jesteś w stanie obsługiwać żadnego urządzenia Masz ADHD więc nie jesteś w stanie usiedzieć na miejscu Kończysz szkołę z 8 wynikiem na 1200 osób - 8 od końca... Bardzo proste - zakładasz swój biznes ksero a po 27 latach sprzedajesz swoje imperium za 1,5 miliarda dolarów. Bo tak zrobił to Paul ORFALEA. Roześmiany mistrz zamartwiania się, Paul ORFALEA W wieku 23 lat założył swój pierwszy punkt ksero - Kinko's. Dziesięć lat później punktów było już 80. Kiedy sprzedawał swój biznes w 1997 roku Kinko's zatrudniało 23 tysięcy ludzi i miało 1200 punktów w 10 krajach. Imponujące, ale nie zainteresowałoby mnie gdyby sam ORFALEA nie miał czegoś ciekawego do powiedzenia. A ma bardzo dużo, jak się okazuje. I było to jedna z najbardziej odświeżających perspektyw na prowadzenie biznesu z jaką się spotkałem. Z jednej strony bardzo konserwatywna. Z drugiej strony bardzo agresywna. Dlatego będzie mowa o wartościach wyniesionych z domu, a problemie z dzisiejszą młodzieżą i pokoleniem 20-sto latków, o niepokoju, paranoi, zamartwianiu się, biedzie, ambicji, pracowaniu nad biznesem a nie w biznesie, o traktowaniu pracowników oraz zarządzaniu nimi i firmą, o poczuciu winy, inwestowaniu, oszczędzaniu, wychowywaniu dzieci, łamaniu zasad oraz o tym, czy dobrym pomysłem jest kochanie swojego biznesu. Zanim przejdziemy do konkretów - małe przypomnienie. Ja tym blogu - i w tych podcastach - omawiam przeróżne sposoby na osiągnięcie sukcesu. To, że dla przykładu to co mówi ORFALEA jest inne lub sprzeczna z tym co mówi np. PENA nie oznacza, że któryś z nich się myli. Ich wyniki mówią za siebie. Moim zadaniem jest przedstawienie różnych perspektyw - jako, że jest znacznie więcej dróg prowadzących do sukcesu niż tych które gwarantują porażkę. Życie nie jest jednoznaczne - o czym zresztą będzie ten post - zatem prawdziwe jest stwierdzenie F. Scotta Fitzgeralda, że: Oznaką inteligencji najwyższej klasy jest zdolność do uznawania dwóch przeciwstawnych idei jednocześnie. ROZWIJANIE BIZNESU Ludzie ciągle pytają mnie jak rozwinąłem swój biznes. A w jaki sposób ty urosłeś między 4 a 20 rokiem życia? To się po prostu działo. Tak samo jest z biznesem. Po prostu każdego dnia przychodziłem do firmy i starałem się uczynić ją odrobinę lepszą. Bardzo szybko zauważyłem, że biznes doskonale funkcjonuje bez mojego udziału, jednak kiedy spędzałem swój czas na myśleniu o nim, funkcjonował jeszcze lepiej. Zatem jednym z moich najważniejszych zadań było, od samego początku, stworzenie systemu, który będzie niezależny od mojej obecności. Musisz, już na początku swojej biznesowej drogi, zajrzeć do swojej duszy i odpowiedzieć na proste pytanie - czy chcesz wszystko robić samemu? Czy chcesz na co dzień użerać się z kaprysami ludzi? Jako dyslektyk zawsze miałem jedną przewagę - dobrze czułem się z wieloznacznościami. Bo życie nie jest jednoznaczne. W biznesie każda decyzja jest niejednoznaczna: jeśli zapłacisz ludziom za dużo to masz problem; jeśli nie zapłacisz im wystarczająco, też masz problem. Czy lepiej płacić im więcej czy kupić ubezpieczenie zdrowotne? Mikroekonomia - jeden z niewielu przedmiotów, które mnie fascynowały, uczy, że zawsze podejmujemy decyzję rozważając przewagi. To powinien robić każdy menedżer i każdy właściciel biznesu - podejmować decyzję w oparciu o rachunek zysków i strat i zazwyczaj te zyski tylko nieznacznie przeważają potencjalne straty. To są tak zwane decyzje marginalne. Analiza marginalna: Analiza marginalna polega na ustaleniu zysku lub straty uzyskanej przez firmę lub osobę fizyczną poprzez poniesienie dodatkowego kosztu. - https://pl.economy-pedia.com/11039699-marginal-analysis To samo w życiu codziennym - jeśli jedziesz autostradą z szybkością 100 km/h, szansa na otrzymanie mandatu wynosi zero. Ale jeśli jedziesz 180 na godzinę, szansa na mandat rośnie. Dobra wiadomość brzmi w ten sposób, że każdy z nas codziennie, intuicyjnie, podejmuje wiele marginalnych decyzji, tylko nawet tego nie zauważamy. Kolejnym elementem, którym pomógł mi rozwijać Kinko’s było to, że nie miałem inwentarzu. Bo robiliśmy kserokopie, wydruki albo odbitki. Wielu właścicieli biznesu nie może go rozwinąć, bo walczy ze sprzedażą tego co zalega w magazynach. Ja tego problemu nie miałem, więc mogłem myśleć o tym, jak przenieść się na wyższy poziom. Nie cierpię biznesów z zapasami magazynowymi. ADHD sprawiało, że jeździłem bez przerwy od punktu do punktu - po całym kraju czy świecie, szukając pracowników, którzy mieli dobry pomysł. To była dla mnie znacznie lepsza opcja niż kombinowanie nad ścinaniem kosztów. Bo dobry pomysł, wprowadzony w życie, wart jest mnóstwo pieniędzy. Ile godzin dziennie jesteś w stanie pracować? 5? 10? 15? 20? Twoje pieniądze i twoje pomysły mogą pracować - dla ciebie i na ciebie - 24 godziny na dobę, 365 dni w roku. Dlatego od samej pracy ważniejsze były pomysły i oszczędzone pieniądze. Podejście Libańczyków do edukacji jest proste - idziesz do szkoły, żeby się czegoś realnie nauczyć a nie po to, żeby brylować dobrymi stopniami. Uczyłeś się tylko po to, żeby stosować to potem w swoim życiu. Cała reszta była stratą czasu. Wiedziałem co będę w życiu robił - będę miał swój biznes - więc przyswajałem tylko to, co będzie mi do tego potrzebne. Dlatego w collegu najważniejsze, dla mnie, przedmioty to mikroekonomia, księgowość i marketing. Cztery najważniejsze słowa w każdej libańskiej rodzinie to Mama, Taka i Podlegający potrąceniu (od podatku). W biznesie właściciel powinien być zawsze w przyszłości, kierownicy w teraźniejszości a księgowość w przeszłości. Dlatego zawsze martwiłem się problemami jutra. Biznes sprowadza się do liczenia pieniędzy. Księgowość jest skrajnie ważna. JAK SIĘ WYRÓŻNIĆ? Każdego dnia robiłem wszystko by być sprytniejszym od moich konkurentów. To co kosztowało mnie 17 centów sprzedawałem za dolara, więc miałem parę centów na eksperymenty. To odróżniało mnie od innych wielkich biznesów, które stają się asekuranckie gdy się rozrosną. Ta zmiana prowadzi do tego, że wszelkie innowacje są niemile widziane czy wręcz karane. Dlatego zawsze w kulturze organizacyjnej zasiewałem zachętę do podejmowania ryzyka. Co jest niemożliwe, jeśli właściciel-szycha, zarządza firmą zza swojego biurka. Fragment mojego artykułu o PIJ na MarkatingNaSterydach.pl W ostatnim roku w mojej firmie nasze obroty przekroczyły 3 miliardy dolarów. CZYM JEST DOBRY BIZNES? Najbardziej lubię biznesy, w których można bez przerwy podnosić ceny. Dla przykłady McDonalds nie jest w stanie cenowo przeskoczyć modnej restauracji. Od np firmy DELL wolę gumy Wrigleys. Bo komputery ciągle tanieją a guma do żucia ciągle drożeje. Dlatego gumy do żucia są dla mnie lepszym biznesem niż komputery. Komputery ciągle trzeba projektować od nowa a guma do żucia zawsze jest taka sama. Przychodzę na jakieś przyjęcie i wszyscy ci wyrafinowani ludzie opowiadają w jakie nowe technologie zainwestowali. A ja zainwestowałem w akcje firm produkujących cukierki i gumy do żucia. W skrócie, najbardziej lubię biznesy gdzie bez zmian w produkcie można podnosić ceny i klientom to nie przeszkadza. POCZUCIE WINY Większość pieniędzy rozdałem, bo zawsze miałem poczucie winy z powodu tego, że ja mam tak wiele a inni mają tyle potrzeb. Plus nigdy nie miałem fioła na punkcie posiadania. Domek Paula w Montanie Ponieważ miałem dysleksję i w szkole nie radziłem sobie dobrze, od początku rozumiałem, że muszę oszczędzać pieniądze. Odkładałam pieniądze i zastanawiałam się, co mogę potem z nimi zrobić. INWESTOWANIE Zawsze inwestowałem w akcje, obligacje i nieruchomości. Moja filozofia była taka: jeśli część pieniędzy zainwestowaną masz w swój biznes, co nie jest inwestycją płynną, to drugą część pieniędzy chcesz mieć w bardziej płynnych narzędziach finansowych - jako, że najlepszym sposobem by położyć swój biznes jest utracenie płynności finansowej. Lekcja - płynność może uratować ci dupę, więc inwestuj, poza biznesem, rozsądnie w instrumenty płynne. Kiedy byłem starszy z grubsza ⅓ pieniędzy inwestowałem w swój biznes, ⅓ w instrumenty płynne, typu akcje czy obligacje i ⅓ w nieruchomości. W nieruchomości dlatego, że do czasu gdy sprzedam biznes, lub z niego odejdę, nieruchomości będa spłacone. Mało rzeczy ułatwi ci życie tak bardzo jak płynność finansowa. SWOJEGO BIZNESU NIE MOŻNA KOCHAĆ Od pierwszego dnia biznesu wiedziałem, że jestem w nim dla pieniędzy i biznes zawsze był na sprzedaż. Sprzedałem go dopiero w 1997, ale zawsze był do kupienia. Bowiem twój biznes jest instrumentem, który ma zapewnić TOBIE szczęście. To ty masz mieć biznes a nie biznes ma mieć ciebie. Niezliczona ilość przedsiębiorców powtarza jak to bardzo kocha swój biznes. Gówno prawda. Biznes ma sprawiać ci przyjemność, ale kiedy go pokochasz, tracisz niezbędny dystans, a tym samym obiektywność. I nigdy nie możesz dopuścić do sytuacji, w której to ty należysz do biznesu, a nie odwrotnie. Nie musisz kochać swojego biznesu i nie musisz kochać tego, czym się zajmujesz. Myślisz, że szefowie firm oczyszczających miasto kochają śmieci? Możesz iść do biznesu by robić pieniądze. Oraz jedna z jego książek Libańczycy nie prowadzą biznesów w imię prowadzenia biznesów tylko po to, żeby móc cieszyć się swoją rodziną. Dlatego prowadzą je po swojemu a nie pod z góry narzucone przez innych normy. Zawsze wyraźny był podział między biznesem a byciem. Nie jesteś swoim biznesem. To twój biznes istnieje dla ciebie, nie odwrotnie. U mnie zawsze Kinko’s to był jeden zbiór, a ja, Paul, to był zbiór drugi. I to były całkowicie oddzielne zbiory. Nie zachodziły na siebie. I nigdy nie dałem się uwieść zbiorowi Kinko’s - co nie zawsze było łatwe. Ale obawiałęm się, że jeśli wpadnę w tę pułapkę, nie będę w stanie podejmować dobrych, czyli obiektywnych, biznesowych decyzji.... -
ZWOLNIJ EGZORCYSTĘ! Opętania, demony i korzystna psychopatia 29.08.2022 1h 16minW poście tym będę posługiwał się - poza moimi osobistymi doświadczeniami - dwoma książkami. Za podstawę teoretyczną posłuży nam książka Stevena KESSLERA "THE 5 PERSONALITY PATTERNS" a za ilustracje tego, że KESSLER piszę prawdę, książka - zresztą świetna - redaktora Łukasza GRASSA - "ROBERT KARAŚ - MOJA SIŁA". O ile z książki KESSLERA wycisnąłem tu to co najważniejsze, o tyle książkę o KARASIU, zwłaszcza, że jest po polsku, polecam każdemu kto interesuje się high performance. A teraz do roboty. Był sobie kiedyś kot taki - Wilhelm REICH się nazywał i był najzdolniejszym uczniem FREUDA. Sam Zigi uważał go za geniusza i traktował jak syna. Do czasu kiedy REICH doszedł do wniosku, że cała ta psychoanaliza jest chuja warta i poszedł swoją drogą. Wtedy, dziwnym trafem, FREUD przestał go ubóstwiać. Ale my dziś nie o FREUDZIE. REICH był faktycznie jednym z tych pierdolniętych geniuszy, przy których jedną ręką łapiesz się z podziwu za głowę a drugą robisz face palm. Stworzył swoją szkołę terapii - z naszego punktu widzenia nie ma znaczenia jaką, wszak my nie będziemy się naprawiać tylko będziemy się tworzyć. To co liczy się dla nasz to fakt, że szkoła REICHA opiera się o pracę z ciałem, wszak to ciało jest (również) naszą podświadomością. To co nas interesuje to również fakt, że REICH dokonał swojego podziału na typy osobowości. Żeby być nieco bardziej precyzyjnym - na typy charakteru. Jego model wyglądał bowiem tak, że masz swoje ZACHOWANIA, zachowania te wynikają z twojej OSOBOWOŚCI a osobowość jest wynikiem twojego CHARAKTERU. Charakteru nie w sensie "właśnie wykazał się charakterem" tylko "on po prostu ma taki charakter". REICH był koleżką który się w tańcu nie pierdolił i lubił w swoich działaniach rozmach. Z polityczną poprawnością również nie miał wiele wspólnego - jako, że na początku XX wieku jej po prostu nie było. Zatem, jego nazwy typów osobowości są równie barwne jak i sam Wilhelm - schizoidalna, oralna (tu się kłania FREUD), masochistyczna, sztywny (w sensie usztywniony, perfekcjonistyczny) i - i tu zatrzymamy się na dłużej - psychopatyczna. Wilhelm REICH i jego szykowny włosień na genialnej głowie Każdy z tych typów charakteru ma, co oczywiste, swoją charakterystykę. Ma też, co już nieco mniej oczywiste, własny, specyficzny przepływ energii w ciele. Ten drugi element jest kluczowy, bo nie spotkałem się z żadnym innym podziałem na typy osobowości, gdzie akcent idzie na przepływ energii i zarządzanie nim. Jak już byłem uprzejmy wspomnieć, każdy charakter ma pewną charakterystykę. Dziś zajmiemy się charakterystyką tego, co REICH nazwał typem psychopatycznym a co dziś neoreichianie (czy jakoś tak) nazywają typem AGRESYWNYM bądź typem PRZYWÓDCZYM. Kiedy, w paru zdaniach wysłałem tę charakterystykę Alicji Pyszce-Bazan, obecnej Mistrzyni Polski w triathlonie (zdobyła ten tytuł 21 sierpnia 2022 roku w Białymstoku), którą prowadzę mentalnie, zatem, kiedy wysłałem jej tę charakterystykę, odpowiedziała mi jednym słowem: KARAŚ. Zatem Robert KARAŚ - i nie tylko on, też się tutaj pojawi. Nie oznacza to oczywiście, co muszę niniejszym podkreślić, że Robert KARAŚ jest psychopatą w rozumieniu klinicznym. Oznacza to "jedynie", że kiedy Robert KARAŚ wchodzi w tryb bycia Robertem KARASIEM (czyli dopuszcza do głosu swojego DEMONA, o czym później) jest esencją charakteru określonego przez REICHA jako 'psychopatyczny' (tudzież agresywny czy przywódczy). I jeszcze trzy ważne elementy na początek: to co REICH nazywał charakterem a my powszechnie nazywamy osobowością, jest wyuczoną, automatyczną reakcją mającą na celu przetrwanie a geneza tego mechanizmy sięga dzieciństwa. To było jedno. Po drugie każdy z nas ma jedną domyślną i jedną "zapasową" strategię przetrwania. Jeśli nie działa tryb A, przełączamy się na tryb B lub C. Nie ma nikogo, kto robi tylko cały czas jedną rzecz. I trzeci element, łączący się z drugim - to, że ktoś, jak na przykład Robert KARAŚ ma dominującą strategię AGRESYWNĄ nie oznacza bynajmniej, że zachowuje się zgodnie z nią cały czas od rana do nocy i podczas snu. Strategie te odpalają się nam najbardziej kiedy w taki czy inny sposób czujemy się zagrożeni. Wszak, jak już wspomniałem, to strategie przetrwania. Zatem, kiedy podnosi się poziom presji, stresu, kiedy stawki idą w górę wtedy przełączamy się (jeśli jesteśmy strategii bardziej świadomi) lub wpadamy (jeśli tu automatyzm nieuświadomiony) w naszą domyślna strategię. Od tego się wszystko zaczęło... A teraz, do rzeczy! Jeśli tu jesteś to pewne jest jedno: po pierwsze jakoś się urodziłeś (nawet jeśli było to niepokalane poczęcie) i miałeś jakieś dzieciństwo. U tych którzy się urodzili i mieli jakieś dzieciństwo pewne jest jedno - żyli a to oznacza, że tak czy inaczej dostawali po dupie. I to co sporcie nazywamy kontuzjami, w życiu codziennym zwie się traumą. Więc tak jak nie możesz uprawiać bezkontuzyjnie sportu tak nie możesz wyjść z dzieciństwa bez draśnięcia traumą taką czy inną - tudzież wieloma. Filozofia REICHA była taka, że - jak już wspomniałem - to co on nazywał CHARAKTEREM a my teraz powszechnie OSOBOWOŚCIĄ, jest mechanizmem obronnym. I jego zdaniem jest tylko 5 wzorców na jakie można zareagować (plus ich kombinacje). My nie będziemy przerabiać pozostałych czterech, bo nie chodzi nam o to, żeby się naprawiać tylko o to, żeby się tworzyć, ale zanim zacznę, muszę dodać co następuje: NIE CHODZI o to, żeby z jednego wzorca bezmyślnie wpierdolić się w drugi i tam radośnie pozostać. Jesteś człowiekiem, więc NIE CHCESZ być żadnym kurwa wzorcem. Więc wpis ten NIE MA na celu wymusić na tobie bycie w innym stopniu ograniczonym. Omawiamy tu wzorzec agresywny (psychopatyczny) dlatego, że ten wzorzec jest najczęściej powtarzającym się wśród ludzi sukcesu. Chodzi zatem żeby go poznać i z niego CZERPAĆ a nie zostać dziwką kolejnego automatyzmu. I tak jak koncepcja OPORU PRESSFIELDA zmieniła moje życie - nazwał coś czego nie umiałem określić - tak koncepcja PRZEPŁYWU ENERGII w typie AGRESYWNYM pokazała mi - DOOKREŚLIŁA, że tak powiem - to co znałem i czułem - u siebie samego, u ludzi z którymi pracuję i u ludzi, których analizuję i o których często mówię. To troszkę tak jak w grze komputerowej - chodzisz sobie i zbierasz kolejne bronie, które pozwalają ci lepiej radzić sobie z tym co cię czeka. Capisci? A o to opiera się ten tekst GENEZA Kiedy byliśmy dziećmi, przeżywaliśmy chwilę trwogi, niepokoju czy realnego zagrożenia. W tej sytuacji jedni się odłączali (np. uciekali w świat fantazji, czyli robili dysocjację), drudzy szukali pomocy u innych a jeszcze inni zaciskali zęby i brali to wszystko na klatę. Była natomiast grupa dzieci, która zmobilizowała swoje wewnętrzne zasoby i skonfrontowała się z zagrożeniem. Jeśli wygrała (lub uznała, że wygrała) dostała pozytywne wzmocnienie i przykład tego co robić, kiedy natrafi się na opór. Dzieci te, podświadomie zobaczyły, że zignorowanie własnych obaw, lęków, strachu - w skrócie dużej części emocji - przy jednoczesnym skupieniu się na własnej SILE i WOLI pozwala im nie tylko przetrwać, ale również wygrywać - a to cholernie przyjemne uczucie, zwłaszcza u kogoś tak zależnego od innych jak dziecko. W skrócie, cykl wyglądał tak: Czuję zagrożenie -> Mobilizuję się i konfrontuje -> Wygrywam -> Czuję się NADczłowiekiem Ci ludzie NIE uciekają, NIE chowają głowy w piasek, NIE podwijają ogona. Nie wierzą, idąc za The Beatles, że miłość jest wszystkim czego potrzebujesz. Ufają tylko sobie, swojej sile i swojej WOLI. Bycie zależnym od innych oznacza dla nich śmierć. Droga do życia i wygrywania prowadzi jedynie przez walkę. Przy okazji innych: to, że dzieci te skonfrontowały się z zagrożeniem nie oznacza, że nie czekały na pomoc. Oznacza, że pomoc nie nadeszła. Dorosłych nie było, nie rozumieli sytuacji albo mieli ją w dupie. A tym samym, poza tym, żeby ignorować własny strach i mobilizować SIŁĘ i WOLĘ dzieci te nauczyły się jeszcze jednego elementu, a mianowicie staropolskiego: "Jeśli umiesz liczyć, licz na siebie." Gdzieś tam, na głęboko podświadomym poziomie, dzieciaki te zaczęły odbierać życie jako walkę o byt, walkę na smierć i życie, albo ja ich albo oni ciebie - ale walkę samotną, gdzie nie można liczyć na pomoc innych, więc nie pozostaje nic innego jak wzmacniać siebie i nie okazywać słabości. Ale tylko nigdy. Innymi słowami, bo to bardzo ważny moment: ludzi ci nauczyli się odłączać (lub ignorować) swoje obawy, potrzeby (przyda się nam to podczas analizowania osiągnięć KARASIA czy KUBKOWSKIEGO) oraz swoją kruchość jako istoty ludzkiej (czyli ignorować swoją podatność na zranienia od fizycznych po emocjonalne). Zamiast tego skupiają się na doskonaleniu ZBOI (potem pogadamy o tym jakiej). Tak więc, dla grupy tej, głębokie podświadome druki brzmią: "Licz tylko na siebie"; "Tylko kontrola, siła i władza dają poczucie bezpieczeństwa", "Siła, wola i przebiegłość są cnotami" podczas gdy "Słabość zabija" a - i tu element kluczowy: "Zaufanie jest dla frajerów". Robert i Bartek - zdjęcie Przemysław ZAWALICH (IG: przemyslaw_zawalich_fotografia) Zanim przejdziemy dalej, ważna lekcja. To, że nie byłeś dzieckiem z grupy tych "agresywnych", które zmobilizowały swoje zasoby i postawiły się by wygrać, to, że twoje dzieciństwo wyglądało inaczej i, dla przykładu, uciekałeś do własnej głowy albo z płaczem po pomoc dorosłych, nie oznacza, że TERAZ nie możesz "modelować" dzieci z wzorca agresywnego. Jak już wspominałem w jednym z wcześniejszych podcastów, jest bardzo prosty sposób na to, by zmienić swoją przeszłość - zacząć zachowywać się inaczej TERAZ, bo za chwilę teraz będzie już przeszłością i jeśli teraz zaczniesz zachowywać się inaczej - inaczej zaczną wyglądać twoje punkty odniesienia. Zatem, zamiast - jak to teraz modne - opłakiwać, że twoje dzieciństwo nie było optymalne, przenieś strategię o których mówię na poziom operacyjny tu i teraz. Tamte dzieci nie miały wyboru - w tej rosyjskiej ruletce charakterów w komorze było tylko 5 pocisków - a one trafiły na jeden z n -
(jak odnieść) SUKCES BEZ GOGGINSOWANIA feat. Przygody Przedsiębiorców 22.06.2022 44minPo 50 miesiącach przerwy PONOWNIE spotykamy się przed kamerą z jeszcze bardziej potężnym i jeszcze bardziej wpływowym Adrianem GORZYCKIM z kanału Przygody Przedsiębiorców by porozmawiać o życiu & sukcesie. Pierwszą cześć rozmowy znajdziesz na YT na kanale Przygody Przedsiębiorców pod tytułem "PRAWDZIWE OBLICZE LUDZI SUKCESU" https://youtu.be/1ep7BDSFTgM Cześć druga właśnie oficjalnie wleciała na mój kanał i jest tutaj: https://youtu.be/C9JlM-lulh8 a jej tytuł to (jak odnieść) SUKCES BEZ GOGGINSOWANIA Miłego -
„BYĆ & MIEĆ – jak być pitbullem możliwości” już jest! 28.04.2022 16min"BYĆ & MIEĆ - jak być pitbullem możliwości" już jest! Kliknij tu by kupić program -
O IMPERIALNYM STANIE UMYSŁU 30.12.2021 1h 39minDopiero niedawno „ciężka praca” stała się powodem do dumy, a nie wstydu z powodu braku talentu, finezji i, przede wszystkim, sprezzatury - Nassim TALEB Uwielbiam ten cytat. Jest genialny. I bardzo głęboko wnika we współczesną psychologię - czyli potrzebę ekspozycji, pokazania swojego cierpienia (jakie to do głębi chrześcijańskie) oraz szukania poklasku i akceptacji grupy - no i , co dziś najważniejsze, emocjonalnego ekshibicjonizmu w czasach, kiedy środki do celu (np. "przepracowywanie" swoich traum z psychoterapeutą czy bycie na diecie - tu wpisz sobie czy keto czy wege) stały się, same w sobie, celem. Oczywiście myk polega na tym, że kluczem do sprezzatury jest ciężka praca - ale ciężka praca którą ukrywasz a nie którą się chwalisz. Ale my dziś, rzekomo, żyjemy w czasach transparencji. Jeśli nie wiesz co oznacza transparencja - spiszę z wyjaśnieniem. Transparencja oznacza brak klasy, pretensjonalność, narcyzm i potrzebę przypodobania się. W skrócie - jest przeciwieństwem autonomii, tudzież osobistej władzy. A to właśnie autonomia, czyli budowanie i utrzymywanie władzy osobistej, jest tematem tegoż jakże wyczekiwanego wpisu. Wybitny amerykański kompozytor, dyrygent i pianista Leonard BERNSTEIN nauczał, że prawdziwy artystyczny performance składa się z TRZECH elementów: DECORO: czyli z ciężkiej pracy, treningów, wysiłku, często w pocie czoła oraz samotności. Idąc za FRISELLĄ i GROVEREM z poprzedniego wpisu - to jest faza przygotowywania do wygrywania. SPREZZATURA: to faza druga, czyli sztuka lekkości, nonszalancji, zainspirowanego działania, przepływu w skrócie. Jest ona, oczywiście, niemożliwa bez fazy DECORO. Czyli mamy tu paradoks, który paradoksem nie jest: ciężka, świadoma praca, tresura (nieładnie to ujmując), prowadzi do spontaniczności - o ile jej i sobie na to pozwolimy. Potem, jak uczył BERNSTEIN, następuje jeszcze faza trzecia i ostatnia, czyli: GRAZIA: czyli gracja, czyli światło wielkości i geniuszu, które to unosi się nad artystą, który przez fazę DECORO przeszedł do fazy SPREZZATURY. Mówiąc inaczej, metaforą: jeśli SUKCES jest górą, DECORO to 9/10 góry, z jej podstawą włącznie, SPREZZATURA to wierzchołek, czyli jej szczyt a GRAZIA to słońce, które nad tym wierzchołkiem się unosi. Czyli: DECORO prowadzi do SPREZZATURY a SPREZZATURA rodzi GRAZIE. DECORO bez SPREZZATURY to wyrywanie sobie zębów. SPREZZATURA bez DECORO to pewna klęska. DECORO plus SPREZZATURA równa się GRACJA - bo ostatnia rzecz której chcesz, jeśli mieszkać w krainie martyrologii i samoudręczenia. Mistrz ciężkiego uderzenia w lekkim stylu, Pan Charlie WATTS, the ROLLING STONES (foto: NYTimes.com) Pamiętam jeszcze czasy, to było ze 20-25 lat temu, kiedy nasza wybitna wtedy reprezentacja piłki nożnej biła kolejne rekordy w minutach bez strzelonego gola. Któryś z dziennikarzy miesięcznika CKM napisał wtedy dowcipnie, że trudno w sumie ich za to winić, bo nie każdy dobrze czuje się z piłką, czyli okrągłym przedmiotem którego nie da się ani położyć ani postawić. Jednak nawet wtedy nie brakowało chłopakom bojowości w znajdowaniu kolejnych wymówek ich chujowej gry oraz - co bardzo ważne kiedy jesteś przegrywem - bezwzględnego i bezwarunkowego poczucia wyższości moralnej - niezależnie od okoliczności. Tak się bowiem dziwnie na tym świecie dzieje, że (o czym wspominałem we wcześniejszych materiałach) naszym życiem rządzi słowo na S - i nie chodzi tutaj o SEKS, tylko o STATUS. Wszyscy bowiem jesteśmy w biznesie zwiększania tudzież przynajmniej utrzymywania naszego statusu. Nic nie poradzisz - stadne z nas zwierzęta. Znawcy tematu STATUSU, w tym autor Will STORR wyróżniają w temacie STATUSU trzy rodzaje gier: Gry DOMINACJI Gry NIESKAZITELNOŚCI i Gry SUKCESU W grach DOMINACJI twój status opiera się głownie na budzeniu STRACHU czy RESPEKTU. Przykładem jest tu np. kariera w mafii [w "majfii" jak mawiał jeden z bohaterów książki "Chłopcy z ferajny"] czy jednostkach specjalnych. W grach NIESKAZITELNOŚCI demonstrujesz swoją cnotliwość i wyższość moralną. Tutaj króluje wszelkiego rodzaju duchowość czy rozwój osobisty. Nie wspomnę o kościołach i organizacjach religijnych, bo nie chcę zabić cię śmiechem... Ale tu mamy również, do czego wrócimy, dwory królewskie. W grach SUKCESU status budujesz poprzez osiąganie czegoś namacalnego lub mierzalnego - kejpijaje, ale również wszelkiego rodzaju WYGRYWANIE, które opiera się o umiejętności, talent czy wiedzę. Przykłady? Biznes, korpo, sport. Oczywiście, to nieco sztuczny podział, bo gry te nawzajem się przenikają, szczególnie gry DOMINACJI z grami SUKCESU, wszak twoje osiągnięcia oparte o ciężką pracę, talent czy wiedzą możesz zgrabnie, czyli z gracją, łączyć z zastraszaniem innych [patrz Tiger WOODS, JORDAN czy KOBE]. Will STORR Oczywiście najbardziej przewrotne są gry NIESKAZITELNOŚCI vel cnoty, bowiem gracze o wysokim statusie robią wiele - a czasem wszystko - by swoim moralizowaniem i nierealnymi wymaganiami zastraszyć cię, onieśmielić i unieszkodliwić. Ty próbujesz grać w NIESKAZITELNOŚĆ (tu wpisz sobie te cechy, które absolutnie i koniecznie musisz posiadać by być akceptowanym) a oni grają z tobą, de facto, w DOMINACJĘ i SUKCES. Problemik polega jednak na tym, że kiedy ty, naiwnie, przeżarty poczuciem winy i wstydu błąkasz się miedzy krainami o nazwach DOBRO i ZŁO oni, z niemałą gracją i sprezzaturą, rozumieją, że władzy, sukcesu i autonomii NIE buduje się poprzez postrzeganie świata w kategoriach dobra i zła, tylko w kategoriach walki jednych grup interesów z innymi grupami interesów. No ale nic to, zawsze wszak możesz, jak wspomniani przed chwilą piłkarze, budować swój STATUS dzięki poczuciu moralnej wyższości i ciężkiej pracy nad swoją cnotliwością. Piękno gier o STATUS polega bowiem na tym, że zawsze w nie grasz - i wtedy kiedy walczysz o SUKCES czy DOMINACJĘ jak i wtedy kiedy postanowisz to wszystko pierdolnąć w diabły i wyjechać w Bieszczady. Nie ma bowiem ucieczki od gier o STATUS. Nie ma bowiem ucieczki od naszej BIOLOGII. Na całe nasze szczęście: Ważne zadanie przesuwania świata na przód nie będzie oczekiwało na pojawienie się jednostek perfekcyjnych - jak powiedział George ELIOT W 2012 roku w USA, jakimś cudem, wydana została cyniczna książeczka dwóch politologów, opowiadająca o tym, jak naprawdę robi się politykę. Autorami są Bruce Bueno de Mesquita oraz Alastair Smith a jej tytuł to "The Dictator's Handbook". Tytuł fajny, podtytuł jeszcze lepszy: "O politycznych zaletach niegodziwości." W niej to, zacni autorzy konstatują co następuje: Całość polityki sprowadza się do zdobycia i utrzymania władzy - a nie do służenia swojemu suwerenowi czy też zapewniania mu dobrobytu Analizując politykę i polityków, olej drobiazgi takie jak ideologia, "dobro narodowe", "interes stanu", "wspólne dobro" czy "dobrobyt dla wszystkich" i skup się na tym co służy interesowi liderów politycznych i ich koalicji, jako że politykę uprawiają jednostki a jednostki działają najpierw w interesie własnym Pamiętaj, że w polityce chodzi o to, żeby rządzić a nie o to żeby rządzić dobrze, tym bardziej, że zabiegi niezbędne do tego by utrzymać władzę są inne niż te, by zapewniać dobrobyt... ... tym bardziej, że długofalowe konsekwencje politycznych działań nie są problemem obecnie rządzących, tylko tych, którzy ich kiedyś zastąpią (bo korzyści masz teraz a przejebane będzie później) Oraz dwa najbardziej nas interesujące elementy: Bycie przyzwoitym człowiekiem nie przekłada się na bycie skutecznym politykiem, a zatem... Jeśli brzydzisz się ubrudzeniem sobie rąk, trzymaj się z daleka od ról przywódczych Oczywiście wszystko co to opisałem jest czysto teoretyczne i dotyczy tylko innych krajów. U nas, w Polsce, jest i będzie całkowicie odwrotnie. Ale, jeśli jesteś wiernym fanem serialu "SUKCESJA", którego 3-ci sezon właśnie się zakończył i przeanalizujesz sobie powyższe założenia a następnie przełożysz je na biznesowa metodologię Logana ROYA, może okazać się, że coś jest na rzeczy... A coś jest na rzeczy bo LOGAN gra głownie w gry DOMINACJI i gry SUKCESU a oglądanie "SUKCESJI" jako serialu wyłącznie biznesowego jest błędem, bowiem Loganowi chodzi głownie o UTRZYMYWANIE WŁADZY. Co prowadzi nas do naszego dzisiejszego bohatera, tym razem ze świata prawdziwego biznesu i w tym celu będziemy musieli się przenieść do dżungli Ameryki Południowej a następnie, już przy okazji kolejnych lekcji zwiększania własnej WŁADZY i AUTONOMII odwiedzimy również angielską królową... BANANOWY SAM Przejdźmy zatem od ogółu do szczegóły. BANANOWY SAM, a dokładniej Samuel ZEMMURAY był jedną z najbardziej potężnych postaci amerykańskiego biznesu o jakich nigdy nie słyszałeś. Jego barwne życie, w jeszcze barwniejszy sposób, opisał w swojej książce Rich COHEN. Tytuł książki to "The Fish That Ale The Whale". BANANOWY SAM, nim stał się BANNANOWYM SAMEM, urodził się w Kiszyniowie, w biednej i nic nie znaczącej żydowskiej rodzinie w roku 1877. W wieku 14 lat, po śmierci swojego ojca, wyemigrował do Ameryki, gdzie, oczywiściem codziennie zastanawiał się czy jest wystarczająco zmotywowany oraz czytał wszystkie książki z zakresu rozwoju osobistego oraz moralnego postępowania... Nie - żartuję. On akurat nie miał takiego luksusu i zapierdalał gdzie się dało za ile się dało żeby ani on, ani jego rodzina, nie umarli z głodu. Tak się bowiem dziwnie składało, że w czasach kiedy Ameryka stawał się z potęgi lokalnej potęgą światową nikt nikomu darmowych posiłków nie rozdawał a w życiu i w biznesie panował darwinizm. BANANOWY SAM, jak się nie trudno domyśleć... Mając lat 16 trafia - pierwszy raz w życiu - na egzotyczny, luksusowy owoc zwany bananem i to odmienia jego życie. Postanawia zacząć nimi handlować, tym bardziej, że rynek na nie rośnie. Co jest lekcją przy okazji lekcji - z prawem popytu jeszcze nikt nie wygrał, więc jeśli chcesz (w miarę szybko) zrobić w biznesie fortunę, idź tam gdzie jest popyt. Żadnych dojść, żadnych forów,... -
Tim GROVER 2 – o nałogu WYGRYWANiA 17.06.2021 2h 1minWSTĘP "C.T. Fletcher, wielki C.T. Fletcher słynie z powiedzenia: “It’s still your motherfucking set.” - 'Nie zmienia faktu, że teraz twoja kurwa seria.' Rzucił to podczas jakiegoś szaleńczego treningu w stylu niemieckich objętości, kiedy partner treningowy nie wiedział czy ma umrzeć czy porzygać. I właśnie wtedy, C.T. tym swoim głosem, rzucił: “Mike, nie zmienia faktu, że teraz twoja kurwa kolej.” Tekst stał się kultowym, bo oznacza po prostu - ok, padasz na ryj, nie zmienia faktu, że trzeba dokończyć co się zaczęło. Tim GROVER i jacyś koszykarze I w tych dodatkowych przejebanych seriach nie chodzi o hipertrofię (chociaż oczywiście dojdzie do wzrostu mięśni) tylko o to, żeby wzmocnił ci się mózg. Bo to właśnie te najbardziej wymagające serie najbardziej rozwijają umysł. Kiedy dochodzisz do punktu, w którym wydaje ci się, że już więcej nie możesz - to właśnie jest znak, że MUSISZ WIĘCEJ. Oczywiście trzeba z tym ostrożnie, bo nie chodzi o to, żeby pokaleczyć technikę i złapać kontuzję. Zupełnie nie o to mi tu chodzi. Chodzi o to, żebyś ten moment pod ścianą zaczął rozpoznawać jako okazję to wzrostu, do rozwoju, do stania się silniejszym. I możesz to przenosić na każdy aspekt swojego życia. Bo w życiu wszystko może być twoją kolejną serią. Wszystko może być okazją do dalszego treningu. Zatem, każdy rodzaj pracy, który wykonujesz powinien być przez ciebie traktowany jako OKAZJA by stać się jeszcze lepszym. TWOJA PRACA JEST TWOJĄ OKAZJĄ. A najlepsze jest to, że nawet jeśli nie wyjdzie, i tak zyskasz - bo czegoś się nauczysz. Bo wszystko może być twoim treningiem. A to całkowicie odmieni sposób w jaki pracujesz i żyjesz. Piękne jest to, jak nasz system przekonań potrafi w jednej chwili zrobić pełny obrót. Weź przykład kogoś, kto jednego dnia jest w kimś zakochany a następnego już go nienawidzi. Zatem, wniosek z tego prosty - większość tego co o sobie sądzisz, lub sądzisz że wiesz jest po prostu twoim wyborem. Podobnie jak w tym zakochaniem przechodzącym nagle w nienawiść, możesz odmienić to kim jesteś jedną decyzją. C.T. FLETCHER w koszulce: It's Still Your Motherfucking Set Zatem, wracając na siłownie: kiedy w niej jesteś, każda grupa mięśniowa nad którą pracujesz, każde ćwiczenie które wykonujesz, jest nie tylko okazją do wzrostu mięśni, spalenia kalorii czy stania się większym - jest okazją do zmiany najpotężniejszego elementu na świecie - czyli ludzkiego umysłu. Wyobraź sobie co by się działo w twoim życiu, gdybyś każdego dnia na siłownie zabierał swój umysł. Gdybyś to co trudne traktował jako wzywające do działania, a wezwanie do działania jako coś ekscytującego… Weź Dante Trudela i jego Doggcrapp Training - zasada jest prosta: robisz 5 serii pod rząd, ale zabawa polega na tym, że to co możesz - lub myślisz że możesz - zrobić zrobić w 10 powtórzeniach, masz zrobić w 20. Co za psychol… Ale to właśnie tego typu mentalność możesz przenosić na resztę aspektów życia. Tak, że kiedy dochodzisz już do granicy i sądzisz, że więcej nie możesz, wyciskasz kolejne powtórzenie, a potem kolejne i kolejne. Bo na tej planecie i w tym życiu chodzi o to, żeby udowodnić coś sobie i o sobie, i ulepszać siebie dla siebie. Nie żeby udowodnić coś innym i nie żeby porównywać się do innych. Sobie, o sobie i do siebie. Słyszałeś już tysiąc razy o tym, żeby poczuć się komfortowo z dyskomfortem. Jak tego dokonać? Periodyzacja. Dodawanie obciążenia albo poziomu skomplikowania. Z czasem, dzięki powtórzeniom, stajesz się coraz lepszy. A co robi większość ludzi kiedy robi się coraz trudniej? Wycofuje. Zatem wyobraź sobie, co by się stało, gdybyś ty atakował to czołowo. Czego wtedy nauczyłbyś swoje ciało? Czego wtedy nauczyłbyś swój umysł? Twój umysł przekazałby ciału prostą wiadomość: “Stary, to ja tu teraz dowodzę. I nie pozwolimy na to by czynniki zewnętrzne dmuchały nam w kaszę!” Mark "Smelly" BELL I nie chodzi tu nawet o bycie twardym. Chodzi jedynie o to, że masz możliwość zmiany swojego nastawienia i zafiksowania się na tym, co chcesz zrobić. Chodzi po prostu o posiadanie umiejętności przełamywania oporu. A jak posiądziesz tę umiejętność? Trenując ją każdego dnia. Chodzi o to, żebyś umiał spokój, kiedy inni tracą głowę. Możesz, dosłownie, użyć hasła: “MINDSET” żeby przywrócić sobie właściwą zrównoważona postawę. Ktoś gada o polityce, i czujesz że zaczynasz buzować. MINDSET! Ktoś gada o Covid, maseczkach i szczepieniach. MINDSET! Ktoś mówi ci: “Fajnie, że trenujesz, ale nadal jesteś tłusty!” MINDSET! Traktuj wszystko jako wezwanie do trenowania, jako amunicję do twojej przyszłej skuteczności. To twoje paliwo na drodze do doskonałości. Pamiętaj, że nie musisz być twardy gdy umiesz być elastycznym i że każdy dzień jest okazją do stania się lepszym. Dzięki pracy. I pokonywaniu oporu. Od siedzenia na dupie lepszy się nie staniesz. Rzuć wyzwanie swojemu ciału i przebij się na drugą stronę.” - Mark BELL GENEZA Wygląda to tak, że kiedy uczynię kogoś bohaterem mojego wpisu, kiedy poświęcę czas na to żeby przeanalizować to co ten robi czy mówi i kiedy wpis czy podcast zostanie wypuszczony, tracę tym człowiekiem zainteresowanie. Tak było np. w przypadku Conora McGregora, którego przestałem śledzić również na IG (ile jeszcze razy mam się dowiedzieć, że jego whiskey jest zajebista), w przypadku Peni, Bilzeriana, paru o których teraz nie pamiętam, oraz w przypadku Tima GROVERA. GROVERA śledziłem na IG a potem przestałem. Znudził mnie. Dostałem od niego to czego potrzebowałem i przestał mnie interesować. Kilka miesięcy temu Marcin OSMAN wysłał mi wiadomość, że z Kamilą KRUK wygrali wydanie drugiej książki GROVERA po polsku, i podesłał mi jej spis treści (kilka miesięcy przed jej wydaniem w USA). Spojrzałem, pogratulowałem i zapomniałem. I w maju 2021, przypadkiem lub nie przypadkiem - to zależy czy w nie wierzysz czy też nie - Andy Frisella, którego znasz zapewne z techniki 5 zwycięstw dziennie, zaprosił GROVERA do swojego podcastu, żeby omówić W1NNING, czyli jego najnowszą książkę. "A chuj, zobaczmy" - se pomyślałem, bo - jak w tym kultowym memie - myślę raczej zwięźle. Po paru minutach wiedziałem już o czym będzie kolejny wpis na ZJ. Polska edycja "W1NNING" - OSMPower 2021 Z GROVEREM jest pewien problem. Sprawdź jak nie wierzysz. Jest marnym mówcą. Promując najnowszą książkę, czyli "W1NNING" pojawił się w nieskończonej ilości podcastów. Nie opierdalał się, przyznać to muszę. Ale jeśli zobaczysz na te, które odbywały się online, czyli takie w których GROVER siedział za swoim biurkiem, to zauważysz, że ma na biurku porozkładane kartki z paroma soczystymi łanlajnerami, i czeka jedynie by zamiast odpowiedzieć to co myśli, zacytować to co napisał. Jednak jest parę rozmów z nim - w tym właśnie Friselli (a dokładniej obu braci Frisella, Andy'ego i Sala Frisella) czy Eda MYLETTA (tak, o nim zapomniałem, też straciem nim zainteresowanie) które są po prostu zajebiste. Są zajebiste, bo wysoka energia prowadzących (szczególnie Andy i Ed) podbiła GROVERA na lepszy poziom plus, do rozmowy (nie zwykłego wywiadu, tylko rozmowy) zabrali się prawdziwi wymiatacze od high performance. I to jest tym razem mój kąt podejścia do najnowszej książki GROVERA - WYGRANA. Nie omawiam samej książki. Możesz ją już zamówić w przedsprzedaży na OSMPOWER.pl. I to jest naprawdę, naprawdę, naprawdę zajebista książka. Miałem obawy, że GROVER zacznie odcinać kupony i że wydał gówno. Ale nie - W1NNING jest - uwaga uwaga - lepsze niż RELENTLESS. Ponieważ jednak, po tym jak ciut ponad 2 lata temu napisałem "O tym jak zostać WYMIATACZEM" i wiele osób pytało mnie, czy ma kupować książkę, skoro słuchało podcastu, więc tym razem pobawimy się inaczej, i porozmawiamy sobie o elementach, które wycisnęli z Tima co lepsi rozmówcy. Mówiąc inaczej: nie omawiam tu W1NNING rozdział po rozdziale, tylko te uzupełniające elementy, które GROVER przy okazji promocji książki powiedział. Tak więc ten wpis / podcast stanowi niezależną całość i sama książka stanowi niezależną całość. Jednak wpis / podcast PLUS książka stanowi uzupełniającą się całość. A po masz zapoznawać się z jednym i drugim? Po co? A po to, żeby WYGRYWAĆ. Bo, jak powiedział nieżyjący już niestety klient GROVERA, Kobe Bryant: WYGRYWANIE JEST WSZYSTKIM KOBE tuż po zdobyciu tytułu w 2010 ROZGRZEWKA Andy FRISELLA: "Świat nie jest ustawiony pod ludzi dążących do sukcesu. Jest ustawiony pod przeciętniactwo." GROVER: "Dlatego w pogoni za wielkością musisz posiąść umiejętność blokowania szumu [czytaj: wątpliwości, obaw, poczucia niezasługiwania, krytyki, niechęci, braku zrozumienia ale również rozpraszczaczy typu imprezy, dragi itd - R.M. W daleszg części tekstu zajmiemy się tym JAK to zrobić]. Wsłuchujesz się tylko w to, co z punktu osiągnięcia celu najważniejsze. I właśnie dlatego, każdego dnia masz okazję do WYGRYWANIA." Zgadnij dlaczego, na samym początku zamieściłem cytat Marka BELLA? To jest dokładnie ten sam model myślenia. Kiedy masz swoją WIELKĄ INTENCJĘ, swoje PO CO i DLACZEGO, ekscytujący (ale i być może przerażający) CEL, który chcesz osiągnąć, każdy dzień to otwarte pytanie - zbliżysz się do swojego celu czy nie zbliżysz? Zatem, jeśli idąc mapą MINDSET BELLA, wszystko traktujesz jako trening, a każda napotkana przeszkoda, każde "nie chce mi się" albo "nie wiem jak" jest najważniejszym powodem do "DLATEGO TO ZROBIĘ." Andy FRISELLA: "Do ludzi musi dotrzeć, że WYGRYWANiE jest szlachetnym kurwa zajęciem a jest szlachetne, bo inspiruje innych do stawania się lepszymi. Tak więc, gdy Ty WYGRASZ, WYGRYWAJĄ też inni ludzie. I wbrew temu co teraz powszechnie obowiązuje, najważniejsze nie są twoje odczucia, tylko twoje rezultaty. Tim GROVER: "Powiedzmy jasno: oczywiście, że możesz wygrywać odczuwając emocje. Jednak TWÓJ UMYSŁ MUSI BYĆ SILNIEJSZY niż twoje odczucia. Bo gdy jest odwrotnie, gdy twoje emocje zdominują twój umysł, spierdolisz temat za każdym razem. Kiedy podejmujesz decyzje w oparciu o umysł, to bywa tak, że to kurewsko trudne i bolesne decyzje.... -
Ayn RAND i Mike MENTZER czyli człowiek jako HEROS 15.02.2021 1h 53minGłówne założenie tego wpisu jest bardzo proste: mamy dziś za mało heroizmu a za dużo traumatymu. I już tłumaczę o co mi chodzi: we wpisie tym zajmę się tym, jak każdy z nas może zmienić swoją filozofię i zacząć postrzegać życie przez pryzmat bycia herosem osiągającym wielkie rzeczy zamiast, co teraz popularne i powszechnie obowiązuje - przez pryzmat bycia ofiarą urazów, kompleksów i "przepracowywania" traum. A pomoże nam w tym Ayn RAND, z którą w wielu aspektach zupełnie się nie zgadzam, jednak która była - moim zdaniem - najpotężniejszą kobietą XX wieku. A to dlatego, że stworzyła własny rodzaj filozofii, tzw. obiektywizm i napisała co najmniej dwie książki - "Źródło" i "Atlas zbuntowany", które miały kluczowy wpływ na wielu wypierdalaczy drugiej połowy XX i początku XXI wieku. Już po objęciu urzędu Donald J. TRUMP porównał się do głównego bohatera "Źródła" Howarda ROARKA. Były Sekretarz Stanu w administracji Trumpa - Rex TILLERSON rozsmakował się z kolej w "Atlasie zbuntowanym" - to jego ukochana książka. Były szef CIA, Mike POMPEO, były Sekretarz Pracy Andrew PUZDER czy spiker Izby Reprezentantów - Paul RYAN - wszyscy oni czytają RAND regularnie. Podobnie jak założyciel i były szef UBER'a Travis KALANICK, który jest jej wyznaczą do takiego stopnia, że fragment okładki "Atlasu" był jego avatarem na Twitterze. Steve JOBS i Steve WOZNIAK uznawali "Atlas zbuntowany" za jeden z swoich najważniejszych przewodników po życiu. Miliarder i właściciel klubu NBA Dallas MAVERICS, Mark CUBAN na cześć "Źródła" nazwał swój jacht, ponieważ: "Książka ta zachęciła mnie do myślenia jak indywidualista, do podejmowania ryzyka by osiągnąć cele oraz brania odpowiedzialności własne sukcesy jak i porażki." "Atlas Zbuntowany" znajduje się również w TOP-20 książek polecanych przez Elona MUSKA. I to dlatego uważam, że Ayn była najważniejszą kobietą XX wieku - bo wychowała całą grupę samców i samic alfa, które teraz tym światem rządzą lub mają znaczny wpływ. Jej ideał człowieka - tak kobiety jak i mężczyzny - był bardzo prosty: Człowiek racjonalny, wiedziony wyłącznie przez rozsądek Niezależny, samodzielny i samowystarczalny O ogromnym i głębokim poczuciu własnej wartości Jednak charakterystyka ta nie wynika z tego, że takim się urodził, tylko z tego, że obrał pewien rodzaj filozofii, który leży pod spodem bycia tego typu herosem. I żeby ten rodzaj filozofii poznać i zrozumieć, musimy najpierw udawać się w komiczną podróż a następnie rozbić się na obcej planecie... Trump. Racjonalny. ROTFL. Oddajmy głos Ayn RAND: "Załóżmy, że jesteś astronautą a twój statek rozbija się na obcej, nieznanej ci planecie. Odzyskawszy przytomność sprawdzasz, że nie masz poważnych obrażeń i pierwsze trzy pytania, które powinny pojawić się w twojej głowie brzmią: Gdzie jestem? Jak się tego dowiedzieć? I co mam zrobić? Na zewnątrz widzisz nieznaną ci roślinność, nie ma tam jednak tlenu, którym można oddychać; słonce wydaje się świecić słabiutko i jest znacznie zimniej. Zaczynasz patrzeć w niebo ale natychmiast przestajesz. (...) jeśli w nie nie spojrzysz, przynajmniej nie dowiesz się przynajmniej, że najprawdopodobniej jesteś zbyt daleko od planety Ziemia skąd powrót jest niemożliwy; jednak póki tego nie wiesz, możesz wierzyć we wszystko co chcesz i doświadczać tego ulotnego ale przyjemnego poczucia nadziej wymierzanej z poczuciem winy. Zwracasz uwagę na instrumenty pokładowe i widzisz, że są uszkodzone - nie wiesz jednak na ile poważnie. I wtedy przeszywa cię strach: skąd możesz wiedzieć, że nadal możesz im zaufać? Skąd mieć pewność, że nie wprowadzą cię w błąd? Skąd masz wiedzieć, że sprawdzą się na obcej planecie? Odwracasz uwagę od instrumentów bo zauważasz coś innego - że nie masz ochoty robić czegokolwiek. Dużo bezpieczniejszym wydaje się po prostu czekać i liczyć, że ktoś ci pomoże; lepiej będzie - wmawiasz sobie - nie robić gwałtownych ruchów. I wtedy gdzieś tam w oddali zauważasz jakieś żywe istoty zmierzające w twoim kierunku: nie wiesz czy to istoty ludzkie, chociaż poruszają się na dwóch nogach. To one, decydujesz finalnie, powiedzą ci co robić dalej. A potem słuch o tobie ginie... Że to tylko fantazja, powiadasz. Że nigdy nie zareagowałbyś jak ten astronauta? Być może. Ale w dokładnie ten sposób żyje większość ludzi tu na planecie Ziemia. Większość ludzi bowiem uchyla się od odpowiedzi na 3 pytania. A odpowiedzi te leżą u podstaw wszystkich twoich myśli, odczuć i działań, tak tych świadomych jak i nieświadomych: Gdzie jestem? Skąd to wiem? Co mam zrobić? Naiwnie wydaje im się, że znają odpowiedzi. Gdzie jestem? Powiedzmy, że w Nowym Jorku. Skąd to wiem? To dość oczywiste. Co mam zrobić? I tu jasności zaczyna brakować, więc odpowiedzią zwyczajową jest: robić to co robią inni. Problem jednak leży w tym, że ci inni nie wydają się za bardzo aktywni, za bardzo pewni czy za bardzo szczęśliwi i dość regularnie odczuwają lęk niewiadomego pochodzenia czy poczucie winy, którego źródła nie potrafią wyjaśnić i których nie mogą się pozbyć. 1943 - portret Talbota Nie odkryli oni bowiem tego, że ich bolączki pochodzą z tych trzech pozostawionych bez odpowiedzi pytań i że jest tylko jeden rodzaj nauki, który pomoże im na nie odpowiedzieć: FILOZOFIA." FILOZOFIA I dalej Ayn RAND, z tego samego przemówienia do absolwentów West Point z 1974 roku: "Filozofia oczywiście nie powie ci, czy jesteś w NY czy w Zanzibarze, ale oto w czym może ci pomóc: Czy znajdujesz się w świecie, którym rządzą prawa naturalne, a tym samym w świecie, który jest stabilny, namacalny i absolutny a tym samym - który można rozumowo poznać? Czy też panuje niepojęty chaos, dzieją się niewyjaśnialne cuda, wszystko zmienia się w sposób nieprzewidywalny tak, że twój umysł nie jest w stanie niczego pojąć. Czy wszystko to co widzisz wokół siebie jest prawdziwe, czy jest jedynie iluzją.(...) którą można zmieniać je na życzenie? W ZALEŻNOŚCI OD TWOICH ODPOWIEDZI - NATURA TWOICH DZIAŁAŃ ORAZ TWOJA AMBICJA - BĘDĄ SIĘ RÓŻNIŁY." Zwróć uwagę na to, czego RAND nie robi - oni nie pyta Ciebie o to KIM JESTEŚ. Ona pyta Ciebie GDZIE JESTEŚ, czyli jaka jest natura otaczającej Cię rzeczywistości. I bardzo słusznie, bo by wiedzieć KIM JESTEŚ (lub raczej KIM SIĘ STANIESZ) musisz znać kontekst, czyli otaczające Cię środowisko. I jednocześnie, upraszczając i prymitywizując to co RAND powiedziała, temat jest prosty: jeśli uważasz, że rzeczywistość jest skrajnie skomplikowana, że rządzą nią tajemne siły poza naszą kontrolą, że nie jesteś w stanie pojąć jej rozumiem - a tym samym nie masz realnie szans - to odetnie Ci prąd. Koniec ambicji, koniec działania, koniec sprawczości. To dlatego tak bardzo lubię i cenię te 3 cytaty: Odrzuć iluzję skomplikowanego świata - Chris HYATT Sukces jest procesem logicznym, którym zarządzają istoty emocjonalne - Steve CHANDLER Kto trywializuje, ten realizuje - Rafał MAZUR Wracamy do Ayn RAND: "W zależności od twoich odpowiedzi - natura twoich działań oraz twoja ambicja - będą się różniły. (...) Podobnie zresztą jak będzie różnił się poziom twojego poczucia własnej wartości oraz poziom odniesionego przez ciebie sukcesu. A wszystko to w zależności od odpowiedzi, które uznasz za prawdziwe." [pytania o naturę rzeczywistości - R.M.] Struktura Obiektywizmu - grafika: Pinterest Jeszcze raz, prosto a nawet prostacko - kiedy będzie Ci łatwiej: kiedy uznasz, że sukces (niezależnie od tego jak go definiujesz) ma swoją strukturę, którą możesz poznać, czy wtedy kiedy uznasz, że sukcesem rządzą niezrozumiałe, tajemnicze siły z obcej planety a dostępu do niego strzeże grupa trzymająca władzę? Która z tych opcji doda Ci więcej pewności, optymizmu, sił i animuszu? Odpowiedź jest, nomen omen, prosta. "Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie rodem z metafizyki i epistemiologii: Czy człowiek jest istotą racjonalną, zdolną do radzenia sobie z rzeczywistością czy też, jak wielu woli, bezradną i bezbronną, ślepym wyrzutkiem, korkiem targanym falami wszechświata? Czy tu na Ziemi możliwe jest dla ludzi osiągnięcie szczęścia i cieszenie się życiem - czy też skazani jesteśmy na porażki i cierpienie? I, w zależności od odpowiedzi udzielonych na te pytania, zajmij się pytaniami z kategorii etyki: Co dla człowieka jest dobrym a co złym - i dlaczego? Czy naszym najważniejszym zadaniem winno być dążenie do szczęścia i radości czy też ucieczka od cierpienia? Czy głównym życiowym celem człowieka powinno być dążenie do spełnienia czy do samozagłady i autodestrukcji? Czy człowiek ten powinien postępować zgodnie z własnymi wartościami czy przekładać interesy innych ludzi ponad swoje? I: czy powinieneś dążyć do szczęścia czy składać się w ofierze? Teraz, oczywiście, możesz powiedzieć: 'A tam, nigdy nie myślę w tak ogólnych i abstrakcyjnych kategoriach. Chcę radzić sobie z konkretnymi, namacalnymi życiowymi problemami - więc na co mi ta twoja filozofia?' Na co odpowiem: 'Właśnie po to, byś radził sobie z konkretnymi, namacalnymi życiowymi problemami - takimi chociażby jak życie na Ziemi' Bowiem system filozoficzny jest zintegrowanym sposobem postrzegania naszych doświadczeń. I jako istota ludzka, chciał nie chciał, potrzebujesz jakiejś filozofii. Zatem twoim jedynym wyborem jest to czy dojdziesz do swojej filozofii poprzez świadomy, racjonalny proces zdyscyplinowanego logicznego myślenia - czy też pozwolisz by twoja podświadomość zbierała hałdy śmierci na które składają się bezpodstawne wnioski, fałszywe uogólnienia, niezbadane sprzeczności, nieprzetrawione slogany, niezidentyfikowane zachcianki, lęki i wątpliwości a wszystko to wymieszane w jedną wielką kupę o bardzo określonym ciężarze cząsteczkowym - zwątpieniu, braku zaufania do siebie; jak kula u nogi w miejscu, gdzie powinny wyrosnąć ci skrzydła rozsądku." I znowu przypominają mi się słowa HYATTA o tym, że naszym największym narkotykiem, od którego większość ludzi nie uwolniła się nigdy, jest dogmatyzm. Przypominam, że jednym z jego zaleceń było usuwanie wszystkich zało -
Jak zostaje się GRACZEM 3 – czyli ego jako twoja dziwka 25.03.2020 2h 41min"Całe to dziękowanie Bogu i szczęściu za wszystkie błogosławieństwa, które cię spotkały jest błędną w założeniu koncepcją, niezbędną jedynie tym, którzy muszą napompować się poczuciem wdzięczności za to, że nie jest jeszcze gorzej. Ja obiema rękami podpisuję się pod egzystencjalną doktryną pod tytułem: 'ŻYCIE JEST JAK ROLLER COASTER - WIĘC PO PROSTU CIESZ SIĘ JAZDĄ'. Wzloty i upadki przyjmuj dokładnie tak samo. Zarówno gwałtowną przyjemność jak i dołujące cierpienie. Bo CZYNIĄ TWÓJ DZIEŃ BARDZIEJ EKSCYTUJĄCYM." - Charles SAATCHI w "Be The Worst You Can Be" (czyli "Zostań najgorszą wersją siebie"). Nigdy nie miałem problemu z byciem całkowicie zdystansowanym. Ta ich niepewność, emocjonalność i całkowity brak siły przyprawiają mnie o mdłości. – TENDERLOIN TIM Działanie w AFEKCIE - działanie pod wpływem silnego wzburzenia emocjonalnego.Słowo afekt tłumaczone jest jako silne wzburzenie umysłu, poruszenie, a także namiętność czy silne uczucie. Działanie z PREMEDYTACJĄ - ułożenie PLANU jakiegoś działania, zwykle wbrew czyimś oczekiwaniom, zaplanowane i przemyślane działanie z pełną świadomością, obmyślenie PLANU działania. W momencie w którym piszę ten post rzeczywistość przypomina Mrożka. Jest dziwnie a może być bardzo nieciekawie. Nie mówię jedynie o aspekcie zdrowotnym. Mówię przede wszystkim o aspekcie biznesowo-gospodarczym. Pamiętam, że kiedy pierwszy raz w życiu spotkałem się z Marcinem OSMANEM rozmawialiśmy sobie wtedy na parę tematów i jednym z nich był temat wolności. Marcina zafascynowało to co powiedziałem: że nie ma czegoś takiego jak wolność i jedyne co w tym życiu możemy zrobić, to zbudować swoje własne więzienie. Jeżeli bowiem wolność to jest coś, co ktoś może Ci dać lub odebrać to nie ma mowy o żadnej wolności. Jak mawiał Hyatt: Twoje prawa kończą się z chwilą gdy kończy ci się amunicja Do Hyatta wrócimy na samym końcu tego wpisu a co zatem mamy teraz? Otóż nagle okazało się, że mamy granice, chociaż ich nie mieliśmy. Nagle okazało się, że rząd podejmuje jedną decyzję i całe branże zostają zamknięte z dnia na dzień. Nagle okazuje się - ach cóż to za zaskoczenie - że kryzys uderza nagle, czarne łabędzie się zdarzają a odpływ pokazuje, że większość plażowiczów ma gołą dupę a i z przodu nie za bardzo czym się pochwalić. Charles jest moim cichym bohaterem... Założenia tego postu są dwa: Biznes jest GRĄ intelektualną a NIE emocjonalną Zasada 5/15/80 obowiązuje i nic ani nikt tego nie zmieni W swoim pierwszym z dwóch wystąpień na #KONFERENCJA ze wspomnianym wcześniej Marcinem OSMANEM i Mirkiem BURNEJKO (pełne nagrania wideo z #KONFERENCJI możesz kupić tutaj) wspomniałem taki oto cytat: Zanim jednak przejdziemy dalej, połączymy film "WYWIAD Z WAMPIREM" z pewnymi podstawowymi założeniami hinduizmu, czyli trzema GUNAMI. Zrobię tak, żeby nie było nudno - obiecuję! W wielkim skrócie GUNA oznacza cechę. W modelu tym - bo to tylko model, przypominam - mamy 3 cechy, czy też może fazy rozwoju człowieka: TAMAS - faza najniższa, toteż powszechnie spotykana - po naszemu: gnuśność i ignorancja. Jej efekt? Letarg i ociężałość - fizyczna, psychiczna i emocjonalna. Idąc za REJSEM: "Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje." Po naszem, zenowojaskiniowcowemu - bycie pizdą. Unikanie jako główny cel życia. W filmie ilustracją tego poziomu jest postać Brada PITTA czyli Louis. Wieczne wahanie, wieczne niepogodzenie się z tym że jego świat się zmienił i jest teraz WAMPIREM a to oznacza picie krwi ludzkiej a nie szczurzej. Więc Louis, esencja energii TAMAS, miota się jak idiota, zapominając o tym co jest jego DHARMĄ. Tu na sekundkę się rozproszymy, bo wprowadziłem nowe pojęcie DHARMY. Nie KARMY - tylko DHARMY. Będzie nam ono potrzebne. Nie będę podawał górnolotnych religijnych definicji. DHARMA oznacza po prostu Twój kurwa zasrany obowiązek. Gdy jesteś rodzicem, to Twoim zasranym obowiązkiem jest dbać o swoje potomstwo. Gdy jesteś żołnierzem, Twoim zasranym obowiązkiem jest walczyć czyli również zabijać. Gdy jesteś wampirem masz kurwa obowiązek picia ludzkiej krwi (a nie wege-szczurzej). Gdy prowadzisz biznes, Twoją zasraną dharmą jest dbać o swoje zyski. A gdy jesteś człowiekiem, Twoją zasraną dharmą jest działać rozumnie i intencjonalnie a nie jak małpa w rui... Wróćmy do filmu: Louis daje dupy bo zaniedbuje swoje wampirze obowiązki. Jest sentymentalny. Jest niepogodzony. Jest współczujący. Testo za nisko. Estro za wysoko. W skrócie - jest typowym przedstawicielem naszego gatunku - mistrzem unikania i NIE pociągania za spust. Dużo napięcia. Mało energii. Zero działania. Toczy się. Tli. Nawet z oczu mu tak melancholijnie paczy... I tu pojawia się nasza postać #2 - Claudia grana przez Kirsten DUNST. To z kolej energia wyższa, czyli energia RADŹAS. A nasza Claudia jest wyjebana w totalnie przeciwną do wege-Louisa stronę. Bowiem RADŹAS to energia pasji, osiągania, hustlingu, bycia aktywnym i w ruchu, bogacenia się, zdobywania. Dan PENA to radźas. GOGGINS to radźas. To energia wiecznego podniecenia - fizycznego, emocjonalnego, mentalnego. Nadpobudliwość. Claudia zatem - co dość typowe nie tylko dla wampirów ale i dla ludzi - ma nieco kłopotów z nadgorliwością i jest przegięta tak bardzo, że nawet wampiry uznają ją za zagrożenie. Mała ale wariat, więc zapada decyzja - Claudia idzie do utylizacji. Robi wokół siebie za dużo syfu. Nie panuje nad impulsami. Jest po prostu jebaną psychopatką. "Nowy działacz o krótkim stażu zepsuje powietrze od razu" - śpiewa o takich ludziach KAZIK. Co prowadzi nas do postaci najbardziej fascynującej, będącej esencją tego co nazywam GRACZEM czyli to LESTATA, granego (genialnie zresztą) przez Toma CRUISE'a. LESTAT - arystokrata zresztą, co widać, słychać i czuć, to energia sortu najwyższego - to SATTWA. To EKSPANSJA, WIEDZA, MĄDROŚĆ i SAMOKONTROLA. To NIE jest napierdalanie - to jest OSIĄGANIE. To nie HUSTLING - to PIMPING (o czym na samym końcu). Louis (PITT) to umysł mętny. Claudia (DUNST) to umysł napalony. Lestat to umysł OBECNY. LESTAT to postać, która odwróciła grę - to jego ego jest jego dziwką a nie odwrotnie. On WIE... I MOŻE... Tym karkołomnym sposobem docieramy do sedna - bycia w jedynym biznesie który tak naprawdę się liczy - w biznesie kontrolowania i podporządkowania własnego ego. Czyli w biznesie SAMO-KONTROLI. Do której przejdziemy za bliższą lub dalszą chwilę. Jest ostatnio to modne pytanie: "Co doradziłbyś 20-letniemu sobie?". Dziś WIEM, że powiedziałbym sobie: "NIE BĄDŹ NADGORLIWY". Nie bądź nadgorliwy w czym? We wszystkim mój przyjacielu. We wszystkim. Nie bądź nadgorliwy w swoim strachu, w miłości, nienawiści, gniewie, radości, chciwości, zawiści, lenistwie czy pracowitości. Nie bądź nadgorliwy w krytykowaniu samego siebie i w zachwytach nad sobą. Nie bądź nadgorliwy w radości z wygranych ani w smutku po klęskach. Bo jak powiedział Steve SIMS w genialnej książce "Bluefishing" wydanej ostatnio przed OSMPower: Ludzie nie toną bo wpadli do wody. Toną bo w niej pozostali - Steve SIMS To nie bycie nadgorliwym to oczywiście lekcja prosto od mojego ukochanego (ale bez nadgorliwości) de Talleyranda - mistrza dystansu i dyscypliny. Jego już nieco znamy z wcześniejszych wpisów. Wprowadźmy teraz w takim razie postać nową - która zresztą Talleya znała bo razem tworzyli Francję tamtych czasów. Mowa o Josephie FOUCHE. O ile Napoleon był Bogiem Wojny, Talleyrand Królem Dyplomatów to FOUCHE, jako twórca tajnej policji i służb specjalnych był Panem Życia & Śmierci. Dość obślizgła i antypatyczna postać - ale GRACZ klasy światowej, od której możemy nauczyć się wiele, szczególnie jeśli chodzi o trzymanie swojego ego na krótkiej smyczy - przy jednoczesnym dbaniu o swoją głowę (a te spadały we Francji tamtych czasów często i gęsto), oraz o władzę oraz pokaźny majątek... „To gorsze niż zbrodnia: to błąd” - ten cytat mówi o nim WSZYSTKO (...) również psychicznie należał do gatunku zimnokrwistych. Obce były mu prostackie porywy namiętności, nie szalał za kobietami, nie był hazardzistą, nie pił wina, nie bawiło go wydawanie pieniędzy, nie popisywał się siłą mięśni, czuł się dobrze tylko wśród akt i papierzysk. Nigdy nie wpadał w widoczną złość, w jego twarzy nigdy nie zadrgał żaden nerw. (...) Ta niewzruszona zimna krew była prawdziwą siłą Fouchego. Nie miały nad nim władzy nerwy, nie zwodziły go zmysły (...) Igrał swoją siłą i czuwał czatując na błędy innych; pozwalał im płonąć z namiętności i czekał cierpliwie, aż się wypalą lub z braku powściągliwości odsłonią swoje słabe strony; wtedy uderzał bezlitośnie. Przerażająca byłą byłą przewaga jaką dawał mu stoicka cierpliwość: kto umie tak czekać i tak ukrywać swoje myśli, potrafi zwieść nawet najzręczniejszego przeciwnika (...) (...) trzy pokolenia, cały naród walczy i wypala się porwany namiętnością, a on trwa zimny i dumny, jedyny beznamiętny (...) Zimna krew jest więc największym skarbem Fouchego (...) Krew, zmysły, serce, czynniki gmatwające wrażliwość normalnego człowieka, nigdy na dobrą sprawę nie miały wpływu na tego skrytego ryzykanta, którego całe życie uczuciowe zepchnięte zostało to mózgu. Gdyż ten oschły gabinetowy polityk występną miłością kocha przygodę, a jego pasją jest intryga. JEST TO JEDNAK ROZKOSZ CZYSTO INTELEKTUALNA (...)." Wypisz wymaluj Warren Buffett dzisiaj (do którego jeszcze wrócimy). Teraz, zobaczmy ten opis, ciekawe czy tylko mi przypominający miłościwie nam (nie)panującego Prezesa Jarosława: "Oto ostatnia tajemnica siły Josepha Fouche: wprawdzie zawsze pragnie władzy, ba, wręcz władzy najwyższej, ale w przeciwieństwie do większości, wystarcza mu jednak sama świadomość rządzenia: nie potrzebuje do tego ani oznak ani szat. Fouche jest w wysokim, w najwyższym stopniu ambitny, ale nie tęskni za sławą; pragnie zaszczytów ale nie jest próżny. Jako AUTENTYCZNY i PRAWDZIWY INTELEKTUALNY GRACZ, kocha jedynie napięcie związane z panowaniem nad ludźmi, a nie insygnia tego panowania. (...... -
Dan Peña #2 – high performance w życiu i w biznesie 13.12.2019 1h 29minTen post, jak się zapewne domyślasz, jest logicznym i emocjonalnym przedłużeniem części pierwszej. Nie będzie w nim - jak w postach poprzednich - potężnego wstępu, który ustawia całość w odpowiednim kontekście a nie będzie go z prostego powodu - był już w części pierwszej a ta jest przecież kontynuacją. Żeby jednak wejść we właściwe tempo, zaczniemy od paru smakowitych i szybkich one-linerów w wykonaniu gniewnego Dana a potem przejdziemy do elementów znacznie cięższego kalibru... "For your Quantum Leap!" ŁANLAJNERY: Jeśli masz coś zrobić, zrób to szybko Wakacje są dla biednych ludzi Jeśli rodzina i znajomi nie uważają cię za świra, nie jesteś na właściwej drodze Gdy wartości są jasne, decyzje są proste Marzenia przemieniasz w rzeczywistość za pomocą dyscypliny Wejdź na dietę bycia nieustraszonym Ilość marzeń ma przewyższać ilość wspomnień Ryzyka się nie usuwa - ryzykiem się zarządza Sukces to proste zmiany nakładane na siebie w czasie Wybieraj najcięższe emocjonalne wyzwania. Ale tylko codziennie Ryzykuj - niżej dna i tak nie spadniesz Doskonałość jest wynikiem gotowości na popełnianie większej ilości błędów Zmieniaj się lub giń Poczujesz się dobrze gdy odniesiesz sukces Więcej egoizmu! Nic tak nie gwarantuje zmiany jak obrzydzenie połączone z decyzyjnością Boisz się bo myślisz, że nie jesteś wystarczający Chaos rodzi życie, porządek rodzi nawyk Pasywny dochód czyni pasywnym Dobre jest wrogiem świetnego Ludzki talent jest formą waluty Najlepszych ludzi rzucaj na największe okazje, nie w największe problemy! Porażka jest zasobem Każdy dzień jest sprawdzianem. Czy dziś zdałeś? HIGH PERFORMANCE: "Bycie high-performance, realnie, oznacza robienie najlepszej roboty jaką da się zrobić nawet jeśli totalnie ci się nie chce." "Moja definicja osoby high-performance jest prosta - bycie maksymalną wersją siebie codziennie, 24/7." "Nigdy nie widziałem człowieka high-performance funkcjonującego na pół gwizdka. Albo jesteś high-performance albo nie jesteś. 100% skupienia, 100% oddania przez 100% czasu." ...jak życie zupełnie... "Pieniądze to nie jedyne co się w życiu liczy ale jedyne co wszyscy w życiu liczą. Ale tu nie chodzi nawet o pieniądze. Tu chodzi o bycie wszystkim tym czym możesz być. Ja uważam, że znaleźliśmy się tutaj by być maksymalną a nie minimalną wersją siebie. Nic nie ciąży nam bardziej niż własny niewykorzystany potencjał a ty nie jesteś nawet blisko!" "Z chwilą gdy zaczynasz być nieustraszony, stajesz się nieograniczony, bo najważniejszą różnicą pomiędzy mną a tobą jest to, że ja nie boję się niczego i nikogo. Więc wyobraź sobie, że umrzesz dziś w nocy - ile żalu i niespełnienia zabierzesz ze sobą do grobu? Tych wszystkich a gdybym, a co bym, a powinienem..." "Ja cały czas jestem na haju zwanym życiem i nie potrzebne mi żadne DMT, Ajołafakki [ayahuasca] i inne tego typu gówna, bo to są gówna dla totalnych idiotów i frajerów." "Wysoka samoocena to absolutna podstawa każdego high-performance. Jeśli dobrze się ze sobą czujesz i jeśli przebywasz z innymi ludźmi high-performance, to high-performance stanie się dla ciebie czymś absolutnie naturalnym." Najlepsza rada jaką kiedykolwiek dostałem - i którą kiedykolwiek dawałem - brzmi: JUST FUCKING DO IT - po prostu kurwa wykonaj - Dan S. PENA "Oto moje najważniejsze nawyki high-performance: nigdy nie daję nikomu milczącego przyzwolenia - czyli jeśli ktoś pieprzy głupoty to mówię mu wprost, że pieprzy głupoty stosuję zasadę 'do zmierzchu' Sama Waltona - czyli w ciągu tej samej doby odzywam się do tych, którzy się ze mną kontaktowali całuję żaby - bo wiem, że sukces wynika z nadmiernej ekspozycji i bywa loteryjny, dlatego nigdy nie czuję się zbyt ważny i zbyt potężny by przestać spotykać się z ludźmi i szukać nowych okazji. 95% mojego czasu to całowanie nowych żab, stąd mam je jako przypominacze wszędzie w zasięgu wzroku jako wzory na krawacie, figurki na biurku itd ale nawykiem najważniejszych jest MIERZENIE, WYMAGANIE & ROZLICZANIE samego siebie i nawet po 50 latach życia high-performance codziennie muszę zmuszać się do robienia pewnych rzeczy" "Robienie pieniędzy jest łatwe jak zabieranie dzieciom cukierków. To utrzymywanie pieniędzy jest trudniejsze. A najtrudniejsze jest bycie high-performance." Floyd i jego cukierki "Zazwyczaj pracuję tak, że wstaję w środku nocy, pracuję godzinę czy dwie, potem znowu się kładę i znowu wstaję na godzinę lub dwie i ponownie się kładę." "Co odróżniało Steve JOBSA od ciebie? Co odróżnia Elona MUSKA od ciebie? Co odróżnia mnie od ciebie? Nasze nawyki związane z pracowitością. Ciebie nie podnieca perspektywa pracowania 100 czy 120 godzin tygodniowo. Dlatego w kontekście potencjalnego sukcesu nie tyle interesuje mnie twój inteligencji co twój poziom pracowitości i produktywności." Pracując dłużej, ciężej i mądrzej niż konkurencja staliśmy się warownym grodem - Mike OVITZ "Większość z was marnuje od 70 do 95% swojego czasu. Ci z was, którzy oblegają media społecznościowe marnują tego czasu najwięcej. Nie mówię akurat o tych, którzy mediów tych używają jako narzędzia do sprzedawania. Bo jeśli tego nie robisz to po co w ogóle w nich w nich jesteś? Jakie cele pozwala ci to osiągnąć skoro twierdzisz, że chcesz być bogaty a spędzasz tam kupę czasu niczego przy okazji nie zarabiając. Co takiego, poza uzależnieniem, dał ci Facebook?" "A oto krótka charakterystyka ludzi z mojej stajni, którzy w ostatnich latach zarobili duże albo bardzo duże pieniądze. Łączy ich to, że: Zrezygnowali z mediów społecznościowych (o ile na nich nie zarabiają) Pracują przy biurku na stojąco Najczęściej chodząc przy okazji po bieżni Ćwiczą 3 do 5 x w tyg. od 30 do 60 min by być w formie (a nie by mieć 5% tkanki) Zdrowo się odżywiają I wszyscy kurewsko szanują oraz chronią swój czas. 'Mamo, czy to skrajnie pilnie? Nie? OK, pogadamy w weekend.' 'Tato, czy to zawał? Grypa. Dobra, pogadamy w weekend.' Bill Gates dzieli swój czas na 6-minutowe odcinki. A to oznacza, że w ciągu godziny może odbyć 10 spotkań. Odcinki czasowe u Buffetta mają podobno 10 minut. Zatem, skoro wiemy, że sukces pozostawia ślady, jak możesz tego typu zarządzanie czasem odnieść do siebie?" Josh, 21-letni fenomen ze stajni Dana P. "Największy współczesny sprinter, być może największy sprinter w historii tego sportu, czyli Bolt, trenował codziennie dokładnie tak samo - czyli dosłownie do wyrzygu. Codziennie! Aż do treningów przed swoim ostatnim sprintem, który postanowił sobie nieco odpuścić. Efekt? W swoim ostatnim w karierze biegu dobiegł jako 3-ci. Tak się kończy odpuszczanie sobie." "Tylko na filmach, przed wykonaniem egzekucji, jeden pyta drugiego co ma jeszcze do powiedzenia albo sam wygłasza mowę. W realnym życiu dostajesz parę strzałów w klatę i beret a mowy odbywają się - o ile - po tym jak wyzioniesz już ducha. Nikt nie pytał Bin Laden czy ma jeszcze coś do powiedzenia. I to jest idealna metafora życia high-performance: robisz co trzeba bez zbędnego pierdolenia. Po prostu pociągasz za spust i jest po temacie." "Ci goście od 6% tkanki tłuszczowej, jadący bez przerwy na odżywkach czy innych tabletkach, to nie są ludzie, którzy odnoszą największy sukces w biznesie, bo za dużo czasu poświęcają sobie. Bo nie chodzi o to, żeby harować nad sześciopakiem tylko nad swoim biznesem i nauczyć się żyć w odrzuceniem. Więc kiedy oni spędzają dodatkowe 6-8h tygodniowo na siłowni, ich konkurencja siedzi na telefonie i domyka kolejne deale. Tak więc rada jest prosta - zajmij się biznesem, eksponuj na ryzyko i okrzepnij." "Jednym z głównych wyróżników ludzi sukcesu jest to, że wierzą oni w to co niezwykłe i mało prawdopodobne [mówiąc inaczej - myślą w kategorii możliwości a nie prawdopodobieństw - R.M.] Pragnąć 10 milionów nie zarobisz 100 milionów a pragnąc 100 milionów nie zarobisz miliarda, bo kiedy zaczniesz zbliżać się do oczekiwanej kwoty, podświadomie zaczniesz się wyhamowywać." "Skoro ja, ze swoimi osiągnięciami, najbardziej żałuję tego, że wyznaczyłem sobie za małe cele to co ty w takim razie masz myśleć o swoich?" Wiesz dlaczego niemal wszyscy ludzie mega-sukcesu są aroganccy? Bo nie mają ani czasu ani tolerancji dla idiotów. Czyli dla większości ludzi - Dan S. PENA "Niech na wysokość współczesnych standardów wystarczy ci fakt, że są teraz na świecie ludzie, którzy dumni są z tego, że przebiegli maraton w 6 czy 7 godzin. Bo robili to, jak twierdzą, dla samej frajdy z uczestnictwa. Powinni włożyć sobie rewolwer w usta i odstrzelić tył głowy. Metaforycznie mówiąc oczywiście, bo prawnicy kazali mi dodawać tę formułkę o metaforyczności." "Serio myślisz, że Elon MUSK martwi się nadgodzinami? Serio myślisz, że ludzie high-performance martwią się o pieniądze? Te wasze pytania są tak bardzo od czapy, że od razu widać, że nie macie pojęcia o tym jak naprawdę funkcjonują ludzie wielkiego sukcesu!" Elon MUSK po godzinach... "Kolejne durne pytanie - którzy w tych ludzi są mściwi. Wszyscy oni są mściwi i każdy z nich z osobna jest mściwy! Nie mówię, że to dobrze albo że to źle, tylko, że tak to po prostu wygląda i jeśli tego nie wiesz, jeśli się na to nie przygotujesz to zeżrą cię żywcem. Ale tak naprawdę, gdzieś tam w środku właśnie tego się obawiasz. Wiesz, że mogą cię pożreć na surowo i dlatego z nimi nie rywalizujesz, dlatego chowasz się pod kamień." "Jeśli niektórzy z tych ludzi, najwięksi z największych, uważają mnie - mnie! - za słabą pipkę to gdzie wy jesteście na ich skali? No gdzie, pytam. Pozwól, że powiem wam gdzie. Was w ogóle nie ma na ich skali!" "Weź sobie Steve'a JOBSA i całe to jego zachwycanie się zen i religią. Był jednym z największych kutafonów w branży a naprawdę religijny zrobił się dopiero pod sam koniec, kiedy było już jasne, że zaraz umrze." "Co jeszcze łączy tych wszystkich ludzi high-performance? Zachowują się inaczej, bo zachowują się jakby byli lepsi i bardziej uprzywilejowani.... -
Dan Peña – mentalność za 50 miliardów dolarów 30.11.2019 1h 29minWSTĘP "Moc niezwykłą pozyska ten, kto w najtajniejszych zakamarkach swojej duszy umacniać będzie własne przekonanie, że urodził się tylko po to, by kontrolować przebieg spraw." - jeden z najbogatszych ludzi w historii Andrew CARNEGIE Oko Dana konto tuczy... Zwróć baczną uwagę na ten cytat, a szczególnie na fragment mówiący o "najtajniejszych zakamarkach duszy", czyli fragment, w którym Carnegie pokazuje, że Twoje POCZUCIE WYŻSZOŚCI nie może być ostentacyjne i rażące, tylko ukryte ale wyczuwalne - szczególnie dla najważniejszej osoby, czyli dla Ciebie. Co tłumaczy nam dalej Dan KENNEDY: "Andrew Carnegie, jeden z pierwszych amerykańskich miliarderów i główna inspiracja dla książki 'Myśl i bogać się' mówił nam o POTRZEBIE posiadania UTAJONEGO POCZUCIA WYŻSZOŚCI. Chodzi tu o odczucie, że normalne zasady i normalne ograniczenia obowiązują normalne osoby a nie Ciebie. To wyjaśnia dlaczego tak wielu mega-przedsiębiorców dosłownie rewolucjonizuje całe branże. Oznacza to również, że tak zarządzasz swoimi myślami i emocjami, że inni nie dyktują tego jak masz myśleć i w co masz wierzyć. Wszyscy legendarni super-biznesmeni, których podziwiam i których studiowałem posiadali właśnie ten mechanizm samo-zarządzania." A następnie KENNEDY stwierdza: "Potrzebujesz tego POCZUCIA WYŻSZOŚCI i potrzebujesz poczucie to wyrabiać i umacniać. A najlepszym na to sposobem jest dostrzeganie i zaakceptowanie głupoty, ignorancji i niższości wszystkich, którzy Cię otaczają. Jest bardzo przyjemnym przechadzać się po świecie wiedząc i rozumiejąc jak bardzo przewyższasz innych." I ponownie, zwróć uwagę na to, że Kennedy mówi Ci o budowaniu swojego poczucia wyższości poprzez dostrzeganie niższości w innych a nie poprzez ciągły samorozwój i pracę nad sobą. Dodaj do swojego życia odrobinę DYSTANSU & DYSCYPLINY i dorzuć szczyptę wysokiej jakości kompetencji a z automatu staniesz się gatunkiem dominującym. Czy rozumiesz potęgę tego o czym właśnie napisałem? Dużo łatwiej i dużo szybciej zyskasz przewagę nad innymi, kiedy strącisz ich mentalnie z piedestału i zaczniesz aktywnie szukać i zauważać ich słabe, dysfunkcyjne strony. Strąć ich z piedestału A teraz patrz na to: "Bardziej niż za Twoje know-how, bardziej niż za Twoje usługi czy ciężką pracę, nawet bardziej niż za Twoje wyniki ludzie płacą za TWOJĄ REPUTACJĘ. A czym jest ta reputacja? Reputacją jest to, w co oni WIERZĄ, ŻE O TOBIE WIEDZĄ. Nie 'prawda', nie 'fakty' tylko to co SĄDZĄ, ŻE O TOBIE WIEDZĄ. Bo nie chodzi o to, żeby być najlepszym, tylko oto, żeby uchodzić za najlepszego." - Dan KENNEDY A teraz lekko to sparafrazujmy, w odniesieniu do życia wewnętrznego, czyli do obrazu siebie, do własnej samooceny. Bo czym innym jest obraz siebie, czym innym jest samoocena jak nie WEWNĘTRZNĄ REPUTACJĄ właśnie? Co my tu więc mamy? "Bardziej niż Twoje know-how, bardziej niż Twoje usługi czy Twoja ciężka praca, nawet bardziej niż Twoje wyniki liczy się Twoja WEWNĘTRZNA REPUTACJA, czyli to w co WIERZYSZ, ŻE O SOBIE WIESZ. Nie 'prawda', nie 'fakty' tylko to co SĄDZISZ, ŻE O SOBIE WIESZ. Bo nie tyle chodzi o to, żebyś był najlepszy, co o to, byś we własnych oczach uchodził za najlepszego." Przypominam, że w ramach wstępu kręcimy się cały czas wokół tematu POCZUCIA WYŻSZOŚCI. Zatem jedziemy dalej: Dan KENNEDY wsiada w swojego Rollsa, którym wcześniej jeździł Dean MARTIN a na jego miejsce, również białym Rollsem podjeżdża mega-kot konsultingu, czyli Alan WEISS oraz jego filozofia robienia opłacalnego biznesu w oparciu o poczucie własnej wyższości: "Moja osobista mantra, moja filozofia sukcesu sprowadza się do 'NO GUILT, NO FEAR, NO PEER' ['Żadnego poczucia winy, żadnego poczucia strachu i żadnego poczucia równości']. To magiczny eliksir, który odpowiada za mój sukces, może więc również być odpowiedzialny za twój. Bez przerwy zauważam jak bardzo ludzie przeżarci są poczuciem winy. Zazwyczaj źródłem tego poczucia są rodzice i najbliższe środowisko. Ale, o ironio, to poczucie winy ludzie narzucają sobie sami. Chodzi tu o poczucie, że zrobiło się coś niewłaściwego albo - o ile nie będzie się skrajnie uważnym - coś niewłaściwego zrobi się lada moment. Mówiąc prościej, w tym psychologicznym sadzie najwyższym, zamiast domyślnej pozycji domniemania niewinności, większość ludzi uważa się za z góry winnych i co gorsza, nie posiada nawet własnego obrońcy. Zdaje się, że filozofia działa... fot: CNBC.com Wspomniałem kiedyś o tym mechanizmie pewnej bogatej w naukowe tytułu terapeutce i wyznałem, że pokonałem moje poczucie winy i teraz czuję się 'bez-winny'. Na co ona, jakże to było pomocne..., powiedziała mi, że brak poczucia winy jest charakterystyczny dla psychopatów. Co prowadzi nas do sedna sprawy: dosłownie wtłoczono w nas że POWINNIŚMY mieć wyrzuty sumienia a ich brak jest nienaturalny. Że brak poczucia winy jest psychicznym zaburzeniem. A pierwszy rzut oka może wydawać się to zabawne ale kiedy przyjrzymy się temu bliżej okaże się, że to właśnie ten element bycia grzesznikiem paraliżuje ludzi najbardziej gdy mowa o sięganiu po szczęście czy rozwijanie własnego talentu. Żeby pozbyć się tego korodującego poczucia winy zapoznaj się i zinternalizuj koncepcję ZAPRACOWYWANIA. Zapracowałeś sobie na ten wynik, podjąłeś ryzyko, rywalizowałeś i wygrałeś, ale wygrałeś bo zapracowałeś na to zwycięstwo. To nie był jakiś tam ślepy traf. Wbij sobie również do głowy, że życie nie jest grą o sumie zerowej. To że Ty wygrałeś nie oznacza automatycznie, że ktoś inny musiał przegrać. Mówiąc inaczej, Twój sukces nie odbiera innym ludziom ich możliwości odniesienia sukcesu. Nie jesteś na huśtawce, że ktoś musi spaść żeby ktoś mógł się wznieść. Aktywnie wyzbywaj się też ludzi, którzy instalują lub wzmacniają w Tobie poczucie winy. Nie stać się na przebywanie z nimi, bo wynikiem będzie stoczenie się w próżnię pod tytułem 'bycie nikim'. Jednak elementem najważniejszym jest to by nigdy, ale to nigdy przenigdy nie budować własnego poczucia wartości w oparciu o ocenę innych ludzi. Oceniasz i wartościujesz siebie sam. To Ty masz wiedzieć kim jesteś i to Ty masz wiedzieć czym dla Ciebie jest sukces, tak w życiu jak i w biznesie. I nikt, absolutnie nikt, nawet członkowie Twojej rodziny oraz najbliżsi przyjaciele nie mają prawą Twojej wewnętrznej oceny podważyć. Twoja wartość jest TWOJĄ DECYZJĄ i nie możesz tej władzy oddać w ręce innych ludzi. Dokładnie! Co do strachu: strach jest zarezerwowany na sytuacje takiej jak ktoś z bronią w ręku, tornado czy jadowity wąż. I przez wszystkie lata sprzedawania moich usług nigdy nie spotkałem się z wymienionymi przed chwilą zagrożeniami ani w biurze, ani w restauracji, ani na scenie lub na konferencji. Możemy generalnie założyć, że nikt do Ciebie strzelać nie będzie, więc przestań się bać tego, co nigdy nie następuje. Zamiast uciekać, zacznij zgłębiać. Zdaje się, że to święty Augustyn powiedział: "Nie ma cudów tylko jeszcze nam nie znane prawa." Przejdźmy teraz do ostatniego elementu, czyli NO PEER - żadnego poczucia równości. Oznacza to, że CELOWO nie postrzegam siebie jako równego innym członka grupy. Zachowuję się jak byśmy byli równi jednak wcale tak nie czuję. Czuję, że to ja jestem ten mądrzejszy aż do czasu kiedy druga strona udowodni mi, że jest inaczej. Kiedy mówię ze sceny (albo kiedy piszę czy prowadzę konsultacje) nie zachowuję się jakbym był tak jakimś szczęśliwym zrządzeniem losu. Ten typ pseudo-pokory jest niszczący i nie robi wrażenia. Przyjmuję za to założenie, że skoro jestem na scenie, to ja jestem tym właściwym ekspertem, zatem to ja wiem więcej niż ty. Uznaję ten oczywisty dla mnie fakt bez żadnego poczucia winy (no guilt) i bez żadnego oczekiwania oporu (no fear) co czyni mnie jeszcze bardziej skutecznym w pomaganiu ludziom. Podsumowując - kiedy wchodzę to pomieszczenia, zachowuję się jakby już należało ono do mnie, niezależnie czy jest w nim osób pięć czy pięćset. Wiem, że niezależnie od okoliczności mogę dostarczyć wartość i nie mam najmniejszego poczucia winy z powodu moich dokonań i tego, że tam jestem. Jednocześnie w żaden sposób nie obawiam się tego co może się wydarzyć (wszak nikt nie będzie do mnie strzelać) a jeśli jesteś w czymś lepszy ode mnie, to mi to udowodnij." Mówiąc inaczej - nie tyle chodzi o ostentacyjna obnoszenie się ze swoim poczuciem wyższości co NIE odczuwanie i NIE okazywanie poczucia niższości. Czyli - żadnego zaniżania własnego statusu, tak w oczach swoich jak i innych ludzi. NO GUILT NO FEAR NO PEER Dan. S. PENA Z Danem S. Peñą łączy mnie stosunek przerywany - od wielu lat od niego odchodzę i od wielu lat do niego wracam. Jeżeli jeszcze nie wiesz kim jest Peña - oto jego bio w telegraficznym skrócie. To urodzony w 1945 roku amerykański biznesmen, który na stałe mieszka we własnym XV-wiecznym zamku w Szkocji, gdzie uczy ludzi swojej formuły zarabiania wielopokoleniowej fortuny (nie chodzi tutaj o lajfstajlowy przypływ pieniędzy, tylko majątek, który wystarcza na kilka pokoleń) zgodnie z własną metodologią QLA (nie będziemy jej omawiać, ale polega ona w skrócie na centralizowaniu - poprzez przejmowanie - wybranych sektorów i albo na wejściu na giełdę albo na sprzedaniu udziałów w takiej mega-firmie). Peña jest o tyle unikalny, że autentycznie najpierw zarobił fortunę (podobno około 500 mln dolarów) a dopiero potem postanowił zająć się nie tylko nauczaniem rozwoju osobistego co nauczaniem high performance. Jest również najlepszym mówcą jakiego słyszałem i stwierdzenie, że jest kontrowersyjny jest - parafrazując samego Dana: "niedoszacowaniem biblijnych rozmiarów." Nas - tu i teraz - interesować będzie nie jego metodologia QLA ale aspekt mentalny - a ten Peña ma jeden z najlepszych na świecie. Felix DENNIS i Tim GROVER są przy nim - w formie i treści - napompowanymi oksytocyną siostrami miłosierdzia i tolerancji. Peña jest kurwa żywiołem. Nie da się go odtworzyć i nie da się go podrobić. W megalomanii, narcyzmie i wyolbrzymianiu przebija go jedynie Donald J. TRUMP, którego zresztą Peña jest ogromnym fanem.... -
DAN BILZERIAN – czyli życie jako gra warta świeczki 22.08.2019 1h 16minCechą charakterystyczną każdego nieudacznika jest lamentowanie z powodu ludzkich wad, uprzedzeń, sprzeczności czy nieracjonalności bez wykorzystywania ich dla własnej korzyści i radochy - Nassim Nicholas TALEB Trójca święta... TWOJE ŻYCIE JAKO FILM: "Większość ludzi babra się z koncepcją samorozwoju a jedynym prawdziwym sposobem jest określić czego kurwa chcesz i sięgać po to. Bo w innym wypadku będziesz żyć w świecie pełnym pustych zachcianek. Gdy już ZDECYDUJESZ: będę miał to i to, zrobię to i tamto, przebiegnę maraton poniżej 5h - cokolwiek - zapisz to i bierz się do roboty. Często powtarzam ludziom, że najlepsza rada jaką kiedykolwiek otrzymałem brzmi: żyj jakbyś był głównym bohaterem własnego filmu. Twój film zaczyna się dokładnie w tej chwili a twoje życie jest obsraną porażką - zupełnie jak w każdym filmie z Arnoldem, gdzie budzi się i wrzuca do blendera kawałek pizzy i resztkę lodów. Dokładnie tak jak ci wszyscy kolesie na granicy załamania, którzy przykładają sobie lufę do głowy ale rezygnują w ostatniej chwili bo ze zdjęcia patrzy na nich córka... Udaj, że to właśnie ty. Udaj, że to właśnie początek twojego filmu i film ten ukazuje cię jako totalnego nieudacznika - i po prostu zdecyduj nigdy więcej nim nie być. I zacznij żyć jakby na każdym kroku, bez przerwy, podążała za tobą ekipa filmowa dokumentująca wszystko co robisz i analizująca twoje wybory i zachowania. Zacznij robić to co chcesz i rób to tak, żeby któregoś dnia twoje dzieci mogły obejrzeć ten dokument z dumą i by mogły powiedzieć - WOW, mój tata był niezłym wymiataczem! Zrobił co było trzeba! - WOW, moja mama naprawdę miała jaja!" - Joe ROGAN foto: Rolling Stone Zanim przejdziemy do samego Dana Bilzeriana, krótki filozoficzny wstęp w wykonaniu Alana Wattsa, którego Bilzerian namiętnie ogląda na YouTube i który wywarł na niego spory wpływ. Ten filozoficzny fundament pozwoli nam ustawić całą grę, w którą gra DB w odpowiednim świetle i kontekście. Tak więc - chwila cierpliwości nim przejdziemy do sedna. W tym momencie, jak w dobrej restauracji, czas na przystawkę, która zaostrza apetyt... BYĆ JAK JOKER: "Częścią gry, zwanej życiem, jest zaangażowanie się w nią tak, by zapomnieć, że to gra. Na dobrą sprawę wcale nie chcemy wiedzieć i pamiętać, że ta gra jest jedynie grą... To psuje całą zabawę... Tak więc cała gra polega na świadomości, że to tylko gra... ale pozostaniu w grze. Na byciu z jednej strony odłączonym a z drugiej strony wkręconym, tak by nadal grać w zaangażowaniem i pełnym zapałem. A zapał ten bierze się właśnie ze świadomości, że to tylko gra... Może wydawać ci się to paradoksalne, ale jest jak najbardziej możliwe i świadczy o samoświadomości - wiedzieć, że to tylko gra a jednocześnie czerpać z niej radość. To zupełnie jak z byciem szczęśliwym i w pełni zdawaniu sobie faktu ze swojej szczęśliwości. A wielu ludzi się tego obawia, sądząc, że moment w którym zauważą swoje szczęście będzie momentem w którym ono się automatycznie skończy." "Na tym właśnie polega funkcja Jokera - on dostrzega dosłownie wszystko co się dzieje, niczego nie traktuje do końca poważnie co wcale nie oznacza, że jest płytki czy błahy. Joker jest po prostu osobą, która ma wgląd w to, że wszystkie instytucje społeczne są grą. I wszystkie te społeczne gry rozgrywane są zgodnie z jedną fundamentalną zasadą: a zasadą tą jest to, że to nie jest gra, tylko sprawa jest całkowicie poważna. "Na jeszcze głębszym poziomie Joker rozumie, że każda forma występująca w naturze jest również grą - bo wszystkie te formy - tak jak muzyka czy taniec - nie mają konkretnego celu czy kierunku i rozgrywane są dla siebie samych. Tak więc, kiedy ludzie traktują społeczną grę śmiertelnie poważnie - a przypominam, że częścią zabawy jest traktowanie gry poważnie - Jokerowi wydaje się to tak zabawne jak i żałosne. Traktuje takich ludzi jako nudziarzy, którzy okradają się z bogactwa życiowych doświadczeń. Więc kiedy Joker widzi kogoś takiego - kogoś kto traktuje grę zbyt serio a siebie zdecydowanie zbyt poważnie, to z wielką ochotą bufonadę tę uwypukla. Rozumie, że ludzie, którzy zagubili się w życiu to ludzie, którzy zaczęli zbyt serio je traktować. I zamiast potępiać ich czy się nabijać, raczej pogratuluje im heroizmu i siły zaangażowania..." "Zresztą sam Joker nie ma z góry ustalonej roli - on ją płynnie zmienia i potrafi się dopasować. Po tym względem jest człowiekiem dzikim. A jego rola jest paradoksalna - z jednej strony ukazuje, że ta gra to tylko show jednocześnie utrzymując to show w ruchu. Trochę na zasadzie: 'widzisz, nie widzisz, widzisz, nie widzisz..'. Na królewskim dworze rolą błazna, czyli Jokera, było napominanie króla o jego śmiertelności i ludzkich słabościach" "Sam świat, w czystej formie, nie ma nic wspólnego z moralnością, bo moralność jest jedynie kolejną z pomniejszych ludzkich gier. Jednak sama WIELKA GRA toczy się znacznie ponad podziałem na 'dobro' i 'zło'. Amen... "Joker postrzega świat w kategoriach gier co wcale nie oznacza, że w jakiś sposób im umniejsza. Bo nie chodzi jedynie o rozrywkę. Rozumie, że natura świata jest jak musical - wszystkie te formy grane są dla samego ich odgrywania. Nie mają celu innego niż ich wykonywanie. Jak z tańcem - kiedy tańczysz, nie zmierzasz do jakiejś określonej lokalizacji, do jakiegoś szczególnego miejsca. Po prostu tańczysz. Tak więc, z punktu widzenia świata jako gry, wszystko co się dzieje jest celem samo w sobie." "Ale jeśli chcesz nadal grać w tę grę - i grać w nią z entuzjazmem - potrzebujesz optymalnego z punktu grania modelu świata. Pierwszym modelem był tzw. model ceramiczny - czyli świat został stworzony przez Boga tak jak garnek powstaje z gliny. To Bóg jest architektem, to On ma wielki plan i to on tchnie życie we wszystko. To dawało ludziom poczucie ważności - bo powstali w jakiś celu jako dzieci Boga, bo ktoś o nich dbał i się troszczył - jednak z czasem model ten zaczął się kompromitować bo niby wszystko co robimy, wszystkie nasze myśli i odczucia są obserwowane i oceniane przez Stwórcę. I tym cudownym sposobem, około XVIII wieku ludzie przerzucili się na bycie ateistami, pozostawiając element z góry narzuconego porządku spraw, ale odrzucając istnienie Boga. Co nie nastroiło ich zbyt optymistycznie, bo zgodnie z tym modelem, który nazywam modelem w pełni automatycznym, jesteśmy jedynie puchem marnym, przypadkowym wydarzeniem wkręconym z mechanizmy świata. W dodatku świat ten jest ślepy i nam wrogi, więc my - ten puch marny - musimy narzucać mu swoją wolę, czyli być z nim w konflikcie, zawsze w kontrze. Tak zrodziło się pojęcie wojny pomiędzy człowiekiem a Naturą. I to dlatego egzystencjaliści, jak Camus, tak dużo mówili o samobójstwie..." "No bo jeśli masz teorię wszechświata, która zniechęca cię do gry, to po co próbować? Lepiej od razu strzelić samobója... Wszak będzie chciał grać tylko wtedy, kiedy uznasz, że gra jest warta świeczki. Satysfakcjonująca teoria wszechświata to taka, która zachęca do obstawiania zakładów. A tą alternatywą jest to co nazywam modelem DRAMATYCZNYM. Spójrz na świat jako na dramat. Co jest podstawą każdego dramatu? Podstawą każdego dramatu jest gra w chowanego... To najbardziej naturalna i podstawową gra jaką znamy. Zna ją nawet noworodek, bo możesz np. schować swoją twarz za książką a potem ukazywać ją i znowu chować - na zasadzie: teraz widzisz a teraz nie - i dziecko będzie świetnie się bawić. Tak więc, zgodnie z tym modelem, nie jesteś ofiarą wrogich mechanizmów a życie da ci wprost proporcjonalnie do tego, ile w tę grę włożysz. I na dobrą sprawę już o tym wiesz, ale nie chcesz się do tego przyznać, bo grasz w tę grę tak, jakby on przydarzyła się tobie a nie tak, jakbyś ty ją jednocześnie współtworzył." "Czyż nie jest optymalnym założenie, że NIE JESTEŚ jedynie bezradną kukiełką rzuconą na pastwę krwawego losu w życiu zwanym piekłem? Nigdy nie będziesz miał energii i ochoty do gry o ile nie założysz, że sytuacja - Twoja i ogólna - jest ZAWSZE OPTYMALNA. I tak naprawdę, gdzieś tam w głębi, zawsze czujemy spokój i radość, jednak udajemy, że tego nie czujemy, bo to dodaje życiu kolorków. Udajesz nieszczęście, by móc zaznać szczęścia. A w udawaniu nieszczęścia staliśmy się prawdziwymi mistrzami. Zasada jest prosta - jeśli nie wiesz jak wygląda kolor czarny, to nie będziesz wiedział jak wygląda kolor biały - i odwrotnie." https://youtu.be/5QGAgrxNOYc "Jeśli jesteś gotowy by się obudzić, to się obudzisz a jeśli nie jesteś, to nadal będziesz udawać bezbronną ofiarę. A skoro tego słuchasz, zakładam, że jednak rozpoczynasz proces wybudzania się. Jednak nie wybudzisz się póki nie zapłacisz za to ceny, którą jest poczucie winy, czy niepokój i lęk, który wynika z gry w chowanego przed samym sobą." "Powstaje więc fundamentalne pytanie: czy definiujesz siebie jako ofiarę tego świata czy jako świat? Bo jeśli utożsamiasz się jedynie ze swoimi zachowaniami świadomymi, wynikającymi z Twojej wolnej woli, i tylko tym odruchom mówisz "Są moje" to z automatu określasz siebie jako ofiarę tej gry, bo utożsamiasz się jednie z bardzo wąskim zakresem swojego zachowania i wyborów. I będziesz czuł się jak w pułapce bo uznasz, że większość została ci w jakiś sposób narzucona. A przecież równie łatwo możesz utożsamiać się tak ze swoimi świadomymi jak i nieświadomymi zachowaniami i wyborami - bo to także jesteś ty. Bo jeśli uznasz, że nikt niczego ci nie narzuca to przestajesz być ofiarą, bo wtedy wiesz, że w ten czy inny sposób, to ty to robisz. To że nie wiesz jak lub dlaczego lub to że nie umiesz tego wyjaśnić słowami nie oznacza absolutnie, że to nie ty. I właśnie wtedy i tylko wtedy będziesz mógł z werwą i przekonaniem powiedzieć na cały głos - TO JA JESTEM ODPOWIEDZIALNY ZA MOJE ŻYCIE i niezależnie od tego, czy jest ono w tej chwili komedią czy tragedią, to moja sprawka! A opcja ta jest znacznie lepsza niż uznanie siebie z nędznego grzesznika czy bezwolną ofiarę." "Z modelu dramatycznego wynika prosta prawda - za każdym działaniem kryje się jakiś gracz.... -
LOUIE SIMMONS – ultra-samiec alfa silniejszy od stali 22.06.2019 1h 18minOSTRZEŻENIE: Ten wpis znacznie podniesie twój poziom testosteronu. Przez zapoznaniem się z nim skontaktuj się ze swoim lekarzem lub farmaceutą... Są po prostu ludzie, którzy się nie czają. Są po prostu ludzie, którzy są ucieleśnieniem motto Franka Kerna, czyli: żadnego opierdalania się i żadnego bycia pizdą Są po prostu ludzie, którzy są tak potężnym żywiołem, że Życie patrzy na nich i myśli sobie: "No dobra, temu skurwielowi lepiej nie podskakiwać, więc niech se robi co chce...". No i Louie Simmons - przez zdecydowaną większość swojego 72-letniego życia robi co chce. I urywa życiu dupę. Malcziki... Louie jest postacią kultową. Najbardziej znany trener sportów siłowych na świecie i założyciel najbardziej legendarnego gym'u (Westside Barbell) na świecie. "Mój gym jest prywatny i wyłącznie na zaproszenia, bo znieść nie mogę klubów komercyjnych. Po prostu nie znoszę tych wszystkich ciot, które się tam obijają i nie mają zielonego pojęcia o właściwym treningu. Unikam bycia wśród takich ludzi, bo od zawsze powtarzam: Stal ostrzy stal. A jeśli zadajesz się z kulawymi, to sam zaczniesz utykać - Louie SIMMONS Członkowie Westside Barbell pobili ponad 100 rekordów świata, a jego zawodnik, oraz jego zawodniczka, dzierżą obecne rekordy wszech czasów. "Mamy najsilniejszego trójboistę w historii świata i najsilniejszą trójboistkę w historii świata." Sam Louie, przez 34 lata kariery zawodniczej nie spadał z pierwszej światowej dziesiątki. Jest jednym z dwóch osób na świecie, które mając ponad 50 lat zrobiły przysiad 920 funtów (417 kg), wycisnęły 600 funtów (272 kg) oraz zaliczyły 722 funty w martwym ciągu (327,5kg). Wszystko to pomimo tego, że nie ma obu bicepsów: "Zerwałem je sobie w 78'. Lekarze powiedzieli mi, że już po mnie. Pół roku później zdobyłem mistrzostwo USA z 3 wynikiem w historii." Przestał startować zawodniczo w wieku 63 lat, bo traci przytomność gdy podniesie ręce ponad głowę: "Czasami trzeba powiedzieć sobie dość." "Musi być ciężko. Po prostu czasami musisz od życia dostać lanie. W ten sposób najlepiej się uczysz. Czy to najlepszy sposób? Tego nie wiem, ale wiem, że cholernie skuteczny. W wieku 13 lat dostałem kijem i miałem pękniętą czaszkę. Potem złamaną szczękę i biodro. Złamałem każdą kość w moim ciele, dwa razy byłem stanie śmierci klinicznej, więc postanowiłem uczyć ludzi jak trenować właściwie i bez kontuzji. Całe moje życie poświęciłem jednemu - temu jak ja mogę być szybszy i silniejszy i jak pomóc w tym innym." "Uwielbiam trójbój siłowy, bo uwielbiam wszystko co można zmierzyć. Po prostu lubię prostotę i lubię podstawy - to jak jesteś silny i to jak jesteś szybki." "Pomimo tego, że byłem głupi jak but i musiałem dać 100$ łapówki oraz randkować z dwoma nauczycielkami by w ogóle skończyć średnią szkolę, dziś jestem właścicielem 13 patentów i autorem ponad 300 artykułów i kilku książek. A nawet nie umiem posługiwać się komputerem." Dobra, zobaczmy zatem co leży u podstaw takiej życiowej postawy a zaczniemy od lekcji, która była dla mniej najważniejsza i ułożyła mi Simmonsa - oraz innych samców alfa - w zupełnie nowym kontekście. To lekcja absolutnie kluczowa, dlatego że daje nową, szeroką perspektywę na to czym życie, czym jest wygrywanie i czym są porażki. Dlatego zacznijmy od koncepcji #1, czyli... ŁAŃCUCH POKARMOWY: "Miałem ze 12 lat a mój sąsiad był sporo starszy i ważył z jakąś setkę. Graliśmy w baseball i on uznał, że był aut a ja upierałem się, że piłka była w polu. Więc strzelił mnie na odlew w twarz tak mocno, jak tylko mógł. Lekcja z tego była prosta - ja nie mogłem mu dokopać, bo był za silny, więc jeśli ktoś taki mówi, że był aut, znaczy że był aut. To właśnie w ten sposób dorastałem. Wiedziałem czym jest hierarchia, wiedziałem czym jest kolejność dziobania. Porządek dziobania polega na tym, że kumasz gdzie jest twoje miejsce. Jaki jest porządek rzeczy. Dziś nikt już tego nie rozumie. Każdy uważa, że może mieć wszystko co chce i że wszystko się należy. Nie bylibyśmy w tak marnej sytuacji, jako Ameryka, gdyby ludzie kumali czym jest hierarchia." "W pierwszej klasie jakiś chłopak ukradł mi but. Wróciłem do domu i poskarżyłem się ojcu a on powiedział mi, że jeśli się powtórzy, to on mi wleje. Więc wróciłem do szkoły, wdałem się z tym chłopakiem w bójkę i przywaliłem nauczycielowi, który próbował nas rozłączyć. Tym cudownym sposobem, drugiego dnia szkoły podstawowej zostałem zawieszony na cały rok szkolny. W wieku 7 lat. Zdaje się, że już wtedy miałem ciut za dużo testosteronu..." "Dziś słyszymy o tym, że rodzice przenoszą dzieci do innej szkoły, bo ktoś im tam dokucza albo się na nich wyżywa. Gdyby to mnie ojciec odesłał z tego powodu do innej szkoły, ze wstydu sam bym się chyba pobił. Mam tylko 13 własnych zębów. Zgadnij dlaczego? Od ciągłego stawiania się i pyskowania silniejszym." "Sprawa jest prosta - wolę bić niż być bitym. A wyglądało to tak, że ja dokopywałem każdemu, komu tylko mogłem, za to wszyscy silniejsi dokopywali mi. Tak po prostu wyglądała wtedy rzeczywistość. Wtedy przynajmniej każdy wiedział jaka jest jego pozycja w grupie albo w społeczeństwie. Nie to co dzisiaj - zasmarkane, zapłakane pipy, skamlające o tym jaka spotkała je niesprawiedliwość. Temat był krótki: jeśli nakopałeś mi do dupy, myślałem sobie: 'Kurna! Ten koleś nakopał mi do dupy! Trudno, najwyraźniej tak już jest!' "I wiesz co? Niczego, ale to absolutnie niczego nie żałuję. Nie mam żadnych pretensji. Bo to wszystko były lekcje. Po prostu nie możesz udawać, że jesteś kimś kim nie jesteś. Po prostu nie możesz. Musisz wiedzieć kim jesteś i musisz wiedzieć gdzie jesteś. Tylko to się tak naprawdę liczy. Ale żeby wiedzieć kim jesteś i gdzie jesteś, musisz być testowany. I nie ma znaczenia czy poślą cię na deski czy nie. Liczy się jedynie to czy powstaniesz. I ja powstawałem ze 2 miliony razy. Pieprzyć to. Po prostu wstawałem. Szczerze - to, że leżałem na deskach nie miało dla mnie żadnego znaczenia. Wiesz, kiedyś trenował tu Kevin RANDLEMAN. Prawdziwa bestia. Więc załóżmy, że Kevin mnie stłukł. No i co z tego? Zbił ze 100 innych osób, więc tak naprawdę byłbym jednym z wielu na bardzo długiej liście. Czy czułbym się z tym źle? Absolutnie nie! W sumie czułbym nawet jakiś rodzaj dumy, że to sam Randleman skopał mi tyłek!" Kevin "Długa Lista" Randleman. Polecam zwrócić uwagę na rozmiar szyi... A teraz spójrz na to w ten sposób - dlaczego ludzie tak bardzo obawiają się porażek? Dlaczego tak bardzo obawiamy się konfrontacji? Między innymi dlatego, że udajemy przed sobą - i przed innymi - że jesteśmy kimś więcej niż naprawdę jesteśmy. Dlatego, że wierzymy w to jak "być powinno", w gwarancje i w to, że życie powinno być fair. Nie bierzemy życia takim jakim jest, tylko takim, jakim chcemy żeby było. To dlatego tak bardzo uciekamy do świata założeń, fantazji i sedacji. Boimysię wyeksponować bo to może pokazać nam - realnie i namacalnie - gdzie naprawdę jesteśmy w hierarchii.. Ignorując fakt istnienia łańcucha pokarmowego, czyli tego, że są lepsi i gorsi, silniejsi i słabsi, osłabiamy i ogłupiamy się jeszcze bardziej. I to jest, dla mnie, najważniejsza lekcja, którą wyciągnąłem od Louie Simmonsa. Bo to co mówi jest tak proste jak i z drugiej strony egzotyczne: konfrontacja pokazuje Ci, gdzie realnie dziś jesteś. I nie ma żadnego wstydu w tym, że nie jesteś pierwszy. I nie ma żadnego wstydu w tym, że jesteś słabszy. Albo głupszy. Albo biedniejszy. Bo zawsze będą lepsi od Ciebie. Zatem zamiast oszukiwać się albo załamywać, pomyśl co zrobić, by awansować. Bo zawsze możesz być wyżej. Twoja pozycja w hierarchii to nie wyrok tylko feedback, lekcja, informacja zwrotna i wezwanie do tego, by stać się SZYBSZYM & SILNIEJSZYM. Tukidydes, już w starożytności mówił: Silni robią ile mogą, słabi cierpią ile muszą i słów tych nie musisz odnosić się jedynie do innych ludzi. One odnoszą się przede wszystkim to Twojego wewnętrznego konfliktu. Bo niemal zawsze i niemal we wszystkich kontekstach jesteś jednocześnie silny (silniejszy od kogoś innego) oraz słaby (słabszy od kogoś innego). Wiec wszystko sprowadza się do tego, by - jeśli taka Twoja wola - CODZIENNIE być nieco silniejszym niż dnia poprzedniego. I o tym właśnie jest ten wpis. Mówiąc prościej - łańcuch pokarmowy jest faktem i jest jednocześnie informacją zwrotną pokazującą Twoją realną siłę i Twoją realną pozycję tu i teraz. Albo będziesz robił z tego emocjonalną jazdę, buntując się jak sfoszony bachor czy szczując się poczuciem wstydu lub winy, albo użyjesz tej informacji w sposób chłodny i obiektywny by wzmocnić się i awansować w kolejności dziobania. Wybór jest Twój, tym bardziej, że masz już jego świadomość. DRAPIEŻNIK czy OFIARA? https://www.instagram.com/p/BXqsMh3gt34/?utm_source=ig_embed Normalni ludzie dadzą ci normalne wyniki. Jeśli chcesz wyników ekstremalnych, potrzebujesz ekstremalnych ludzi - Louie SIMMONS "Na tym świecie są tylko dwa typu ludzi - drapieżniki i ofiary. I bardzo szybko zorientujesz się, do której grupy się zaliczasz." "Spójrz sobie na tych siłaczy za dawnych czasów. Kolesie wyglądają jakby byli na sterydach, a przecież wtedy anabolików nie było. Dziś faceci już tak nie wyglądają. Nie wiem dlaczego, może wtedy jedzenie było dużo lepszej jakości. Ale najważniejsze jest to, że tamci faceci mieli charakter. Stawiali się i zarobienie plomby nie było szczególnie trudne. Dziś świat jest zbyt miękki. A musi być ciężko. Musi być twardo. Nie możesz wieść miękkiego, łatwego życia, bo kiedy nagle coś się stanie to masz przejebane. Dziś bez przerwy widzę tych mocnych w gębie pajaców, który bardzo szybko wznoszą się na szczyt lecz kiedy tylko napotkają na pierwszy opór, od razu się poddają i spadają na dno. Nazywam ich, jak w filmie Mad Max, 'Night Ridersami'. Szczególnie dużo ich dziś w MMA - bo prawie każdy chce być tam na szczycie, tylko prawie nikomu nie chce się włożyć w to niezbędnej pracy." https://youtu.be/UR7yWnttWck Moja filozofia jest bardzo prosta - jeśli idziesz na wojnę,... -
Ari GOLD czyli jak motywować się WROGIEM 29.05.2019 52minNiech za motyw przewodni tego wpisu posłużą nam słowa cynicznego Francois de La Rochefoucauld, który w swoim zgrabnym dziełku, czyli "Maksymach i rozważaniach moralnych" napisał: Powodzenie w świecie częściej zawdzięczamy naszym wadom niż zaletom. Radosny sadyzm w akcji... Zanim przejdziemy dalej, zastanówmy się nad tymi słowami, bo być może stanowią one coś więcej niż jedynie zgrabny aforyzm. Nie jest przypadkiem, że biografia jednego z największych biznesowych wymiataczy końca XX i początku XXI wieku, byli byłego włodarza F1, Bernie Ecclestone'a nazywa się - "Nie jestem aniołem" a biografia najbogatszego człowieka w Kalifornii, założyciela i szefa firmy Oracle ma tytuł: "Jaka jest różnica pomiędzy Bogiem a Larry Ellisonem? Bóg nie uważa, że jest Larry Ellisonem." W wielkim skrócie, ludzie sukcesu, mają - delikatnie rzecz ujmując - ego. I ego to może uwierać postronnych obserwatorów bo nie jest społecznie docięte i ugładzone. A nie może być społecznie docięte i ugładzone, bo masz to co tolerujesz, więc jeśli chcesz mieć więcej - jeśli chcesz mieć dużo, dużo, dużo więcej, musisz wymagać od siebie i od innych znacznie, znacznie, znacznie więcej. Czyli posługiwać się presją. A to jest i będzie powszechnie odbierane jako wada. Cztery główne "wady" które zapewniają sukces (na ile cokolwiek może go zapewnić) które najczęściej zaobserwowałem u ludzi mega-sukcesu to: nietolerancja niecierpliwość nieustępliwość oraz bycie niezrażonym czyli - w znacznym stopniu - cecha, która w Wielkie Piątce nazywa się bardzo niskim poziomem ugodowości. Jeśli w tym temacie interesuje Cię więcej, sprawdź moją TRUMPNOZĘ, bo Prezydent Trump jest ikoną tego typu egocentrycznej postawy. https://youtu.be/BGymvS--s0Q SUKCES zależy od dyktatorskich skłonności - Bernie Ecclestone Swoją drogą zabawne, ale Ari GOLD, bo on będzie głównym bohaterem tego wpisu, nie jest nawet prawdziwą postacią. To bohater - i to wcale nie główny - z serialu HBO "Entourage". Skomplikujmy sprawę bardziej, bo Ari GOLD, który jak już wiesz jest postacią fikcyjną, staje się w 2015 roku autorem małej i błyskotliwej książeczki pod tytułem "The Gold Standard: Rules to Rule By", która, co ciekawe, jest jedną z najlepszych biznesowych książek jakie znam. Jest to również najlepiej przeczytany audiobook jaki miałem przyjemność słyszeć, bo czytał go - w najbardziej błyskotliwy z możliwych sposobów, odtwórca filmowej roli, czyli Jeremy Piven.A rzadko zdarza się, żeby gwiazda tego typu kalibru zajmowała się czytaniem książek. Postać Ari Golda inspirowana jest autentyczną postacią wszechpotężnego (byłego) agenta gwiazd takich jak Vin Diesel, Mark Wahlberg czy sam Donald Trump - czyli postacią Ari EMANUELA, który obecnie zarządza jedną z największych agencji talentów na świecie - William Morris Endeavor. To właśnie Ari EMANUEL jest bezpośrednim szefem Dany WHITE'a czy Conora McGREGORA, jako, że jest (między innymi) właścicielem UFC. I, już na sam koniec tego wątku pobocznego, to Ari EMANUEL namaścił Jeremy Pivena do roli Ari GOLDA. Powiedział po prostu, że nie zgodzi się na nikogo innego. Dwóch Władców Wszechświata, czyli Prezydent Donald Trump i Ari Emanuel Prawdziwych autorów książki "The Gold Standard" jest kilku ale fakt jest jeden: wiedzą oni bardzo dokładnie, by nie rzec intymnie, na czym polega zdobywanie i utrzymywanie władzy & fortuny w dżungli zwanej Hollywood. Zobaczmy zatem jakie lekcje możemy wyciągnąć dla siebie! AGRESJA ZDECYDOWANIE PRZEBIJA PASJĘ "Chciałbym ci powiedzieć, że mój sukces w Hollywood napędzały pasja i kreatywność, to byłoby to kłamstwo. Napędzały mnie czysta agresja oraz ambicja." "A najważniejsza zasada sukcesu brzmi: 'Nie masz żadnej władzy póki nie masz pełni władzy'. Jako władzę rozumiem nie zajmowane stanowisko a realną możliwość wprowadzania zmian na zawołanie. (...) Na szczęście bardzo szybko skumałem, że władzy nie zdobywa się szukając bezpiecznych dróg na skróty. Władzę zdobywasz dzięki WIZJI, pełnemu POŚWIĘCENIU i boskiej PEWNOŚCI SIEBIE, która jest tak wszechogarniająca, że masz absolutne przeświadczenie iż mógłbyś uprawiać jogę pod prysznicem w pierdlu o zaostrzonym rygorze i nikt nie śmiałby nawet rzucić okiem na twoją zgrabną i giętką dupę!" BYCIE SZCZĘŚLIWYM PIENIĘDZY NIE DAJE "Przestań marnować czas zamartwianiem się o równowagę pomiędzy życiem a pracą, poszukiwaniem lepszej wersji siebie [przypominam słowa La Rochefoucauld - RM] czy innych lipnych sekretów wciskanych przez rozlazłych hipisów, którzy nigdy nie zbudowali ani biznesu ani konkretnego dochodu, albo ockniesz się za 20 lat spłukany, wkurwiony i w kryzysie wieku średniego. Tani browar i kiepska dupa, które radowały cię w wieku 25 lat nie ukoją twej duszy w wieku 45-ciu." Świetnie napisane, jeszcze lepiej przeczytane! "Szczęście jest jak jednorazowy seks - na początku cieszy i bawi ale parę godzin później chcesz wezwać Ubera i wrócić do swoich dawnych obowiązków. Sam pomysł, że ktoś mógłby chcieć doświadczać szczęścia w sposób nieprzerwany całymi dniami czy latami jest po prostu absurdalny. Każdy kto odczuwa przyjemność i euforię non stop jest albo upośledzony albo napierdolony. Za to pieniądze - w przeciwieństwie do szczęścia - są stabilne. Można je wydać, zainwestować, podpalić zwinięte w tyłku twej stażystki... W skrócie, wybierz kasę." "Co więcej, pieniądze są zasobem, który ułatwia odnalezienie życiowego sensu i osiąganie celów, nie dlatego, że mogą kupić szczęście, tylko dlatego, że usuwają desperację, desperację, która to szczęście i sens życia skutecznie odbiera. Bo jak powiedział mój ziom, George Jefferson, pieniądze trzymają zgryzoty na dystans." "Ludziom kruchym umysłowo szczęście często myli się z sedacją, tak jakby jedynym sposobem na bycie szczęśliwym było przepieprzenie czasu łowiąc ryby na muchę, robienie swetrów z kotami na drutach albo planowanie kolacyjek, przy których chcesz powrócić do japońskiej tradycji samobójstw. Emerytura nie jest celem. Emerytura jest wyrokiem." Sedacja (uspokojenie) – obniżenie aktywności ośrodkowego układu nerwowego za pomocą środków farmakologicznych bez wyłączenia świadomości (możliwe jest jednak częściowe jej ograniczenie). Dochodzi wówczas do zmniejszenia napięcia i niepokoju, często w połączeniu z sennością - Wikipedia "Kiedy Bud Fox w filmie 'Wall Street' zapytał Gordona Gekko, ile jeszcze jachtów potrzebuje by móc jeździć na nartach wodnych, przegapił najważniejszy element. Bez znaczenia ile. Chodzi po prostu o to by mieć wybory. Jak śpiewa Wu-Tang Clan: "Gotówka rządzi wszystkim wkoło" i mają miliard procent racji." "Ci od 'pieniądze szczęścia nie dają' to ta sama grupa patafianów, która stworzyła pojęcie 'pracoholizmu' tak jakby kochanie tego co robisz zawodowo miało być chorobą na miarę malarii albo otyłości. A nie ma - poza miłością do własnej rodziny - ambicji ważniejszej niż posiadanie zajęcia, które kochasz. Bo jeśli nie masz pracy, którą kochasz, zgorzkniejesz jak upadająca gwiazda porno i rodzina cię za to znienawidzi. Przy czym nie chodzi mi tu o pracę, którą jesteś w stanie przez 8 godzin dziennie jako tako tolerować tylko o coś, co katapultuje cię co rano z łóżka w tempie podobnym do Jack Russell terriera, któremu odpalono w dupie fajerwerki." https://youtu.be/6Bw64T58AKU "Czy byłem kiedykolwiek od swojej pracy uzależniony? I to jak cholera! Masz przejebane jeśli nie jesteś. Bo w przeciwieństwie do twojego hobby czy twej szanownej małżonki, praca musi być posuwana codziennie. Niezależnie od wszystkiego." Walcz, walcz, walcz i koś kasę, kasę, kasę. Bo bycie szczęśliwym nie da ci nawet złamanego grosza - Ari GOLD SPRZEDAWANIE "Najważniejszym produktem, który sprzedajesz jest temperatura wrzenia. Ja nie reprezentuję aktorów. Ja reprezentuję gorączkę." "Każdy, dosłownie każdy na tej planecie jest sprzedawcą. Niezależnie od płci, wykonywanego zawodu, przynależności religijnej, rozmiaru miseczki, orientacji seksualnej, rasy, statusu społeczno-ekonomicznego, grupy krwi, ulubionego koloru, odległości wytrysku, niezależnie od tego czy za największy rockowy zespół uważasz the Beatles czy the Rolling Stones - każdy z nas zawsze coś sprzedaje. I masz nadzieję, że ktoś to coś kupi. Chcesz być lubiany? Musisz sprzedawać siebie jako osoba łatwą do polubienia. Chcesz, żeby ktoś zainwestował w twój biznes? Musisz sprzedać im dlaczego to właśnie ty jesteś tym, który potroi ich zainwestowane pieniądze. Chcesz żeby ktoś uprawiał seks akurat z tobą? Musisz im sprzedać dlaczego właśnie twój nektarek jest najsłodszy ze wszystkich." "Temperatura wrzenia to kinestetyczny, wybuchowy i jedynie chwilowy pęcherzyk energii, który otacza wszystko to co sprzedajesz - czy to produkt, czy klienta czy ciebie samego. I pęcherzyk ten ma przeważyć szalę na twoją stronę. (...) To właśnie ta gorączka dodaje do całego równania nieco podniecenia i sprawia, że w oczach kupującego wartość znacznie wzrasta, co daje ci dźwignie by żądać wyższej ceny." "To właśnie temperatura wrzenia sprawia, że ludziom odbija. Cztery stulecia temu, właśnie z powodu tego typu gorączki, cała Holandia dostała totalnego pierdolca na punkcie tulipanów." https://youtu.be/i__FFVZ4HM8 "Gdy masz do czynienia z gorączką, najważniejszym jest zachować lodowato zimną krew. No chyba, że masz ją po swojej stronie - wtedy gorączka ta może stopić każdą lodową przeszkodę. (...) Jedyny sekret to granie ciemną stroną monety. A ciemną stroną temperatury wrzenia jest STRACH. Jedyną bardziej motywującą siłą od korzyści kupienia tego co gorące jest paraliżująca perspektywa przegapienia tej jakże wyjątkowej okazji. Nikt nie chce być jak Ronald Wayne, czyli trzeci obok Jobsa i Wozniaka założyciel Apple Computer, który sprzedał swoje udziały za 800 dolców i mieszka teraz w przyczepie na polu kempingowym w Pahrump, w stanie Nevada, zastanawiając się zapewne co rano czy to właśnie dziś zdobędzie się na odwagę by w końcu pociągnąć za spust." "Umówmy się - nigdy tak naprawdę nie wiadomo czy rynek łyknie twój produkt....
Populārs valstī
Šis podkasts parādās arī šo valstu podkastu topos.